Ważne

Zanim zaczniecie czytać jakikolwiek tekst, warto poszukać go w zakładkach. Często tłumaczenia są kontynuowane przeze mnie po kimś innym - w takich wypadkach podaję tylko linki do pierwszych rozdziałów, więc warto zerknąć, czy dane opowiadanie nie jest czasem już zaczęte gdzie indziej. Dzięki temu nie dojdzie do nieporozumień i niepotrzebnych pytań, typu: "A gdzie znajdę pierwsze rozdziały?" Wszystko jest na blogu, wystarczy poczytać ;)
Po drugie, nowych czytelników bardzo proszę o zerknięcie do zakładki "Zacznij tutaj" :) To również wiele ułatwi :D
Życzę wam miłego czytania i liczę, że opowiadania przypadną wam do gustu.
Ginger

sobota, 24 lutego 2018

TJBP - Rozdział 19



- Cóż, nie spodziewałem się, że cię ponownie zobaczę, Severusie – powiedział Dumbledore, wyglądając na zadowolonego i zirytowanego.
- Tak i chcę odzyskać moją pracę – powiedział Severus. Nawet nie mówił do Dumbledore’a miło.
- Hymm… obawiam się, że to nie jest możliwe – powiedział Dumbledore z błyszczącymi oczami.
- Dobrze. W takim razie pójdę – rzekł Severus, wiedząc, że zostanie zawołany. Dumbledore go potrzebował i starzec też to wiedział. Wiedział, że zostanie zawołany, zanim dotrze do drzwi.
- Dobrze, Severusie, ale czy możesz powiedzieć, dlaczego zabrałeś Harry’ego i naraziłeś na niepotrzebne niebezpieczeństwo? Albo dlaczego nazywa się teraz Harry Potter? – zapytał Dumbledore.
- Nie chcę chłopca i to dlatego może wrócić do Dursleyów – warknął Severus.
- Rozumiem. Możesz mi powiedzieć, jak do tego doszło? – spytał Dumbledore, marszcząc brwi.
- Odkąd go zabrałem, nie zaznałem porządnego snu i chcę choć odrobiny ciszy i spokoju. Zrobiłem swoje, wychowując go, jak obiecałem Lily, ale teraz dorósł na tyle, że może wrócić do Dursleyów – powiedział Severus. Cieszył się, że już powiedział synowi, co planuje powiedzieć.
- Rozumiem. I Harry nie ma nic przeciwko? – zapytał Dumbledore, a jego oczy zamigotały szybkim rytmem. Znów miał kontrolę nad swoją bronią. Cieszył się, że Snape nie chciał dzieciaka.
-Nie ma wyboru – rzekł szyderczo Severus.
- Dobrze, oddasz mi nad nim opiekę? – zapytał Dumbledore.
- Nie, ale otworzę jeden ze skarbców Potterów, żebyś mógł dać mu pieniądze – powiedział Severus.
- Hymm… dobrze – stwierdził Dumbledore, a jego oczy wciąż błyszczały. Nie mam pełnej kontroli nad skarbcem. Popracuję nad nim; może po czasie przekaże mi całą kontrolę. Tak, mam z powrotem szpiega i moją broń. Wszystko wraca na odpowiedni tor, myślał Dumbledore, odprężając się na krześle.
- Świetnie. Mógłbyś wyrzucić tego babsztyla uczącego moich Ślizgonów z moich kwater? Chcę, żeby wszystko było wyczyszczone i zostało wstawione nowe łóżko. Nie będę spał w czymś, w czym spało to głupie, brzydkie babsko – powiedział Severus, brzmiąc jak stary on.
- Oczywiście, Severusie. Nie spodziewałem się niczego mniej.
- Bardzo dobrze. Powiem Potterowi, co się dzieje.
- Nazywasz swojego syna Potterem, Severusie? – zapytał Dumbledore z rozszerzonymi oczami.
- Oczywiście. Nie przesadzałem. Chcę się pozbyć bachora. Według mnie zawsze był zbyt podobny do Jamesa Pottera. Jestem pewien, że idealnie się wpasuje – zachichotał Severus, a wyraz obrzydzenia wszedł na jego twarz.
- Och, mój drogi, przykro mi to słyszeć, Severusie. Zorganizuję dla ciebie pokój. Mógłbyś pójść i powiedzieć Harry’emu, co się dzieje. Poślę go świstoklikiem do Dursleyów, by oszczędzić sobie kłopotów – powiedział Dumbledore.
- Dobrze – rzekł Severus, a jego szaty zafalowały, gdy opuścił biuro Dumbledore’a.
- Ciekawe, bardzo ciekawe – powiedział Dumbledore, a jego oczy zabłyszczały. Więc miał rację. Severus oddał go, ale co lepsze, wyrzekł się syna. Wróci do Dursleyów i będzie załamany tak, jak powinien. To on go ocali, więc to do niego Harry przyjdzie. Doskonale. Mimo tych wszystkich lat strachu, że jego broń zniknęła, wszystko wróciło do normy. Dumbledore też wróci do swojej błyszczącej oczami osoby.
- Harry, chodź tu – powiedział Severus, rozglądając się, by się upewnić, że nikt nie podsłuchuje.
- Tato, o co chodzi? Dostałeś pracę? – zapytał Harry z niepokojem.
- Tak, dostałem, ale Dumbledore powiedział, że ma zamiar wysłać cię do Dursleyów. Wciąż masz ten świstoklik ode mnie? Wątpię, by Dumbledore cię przeszukał, więc nie będzie miał pojęcia, co się dzieje – powiedział cicho Severus.
- Mam. Nie martw się. Przeniosę się świstoklikiem. Ale, tato, traktowali mnie strasznie, a Dumbledore wiedział! Będę musiał zachowywać się inaczej – powiedział Harry.
- Najprawdopodobniej, ale musimy obserwować, kiedy Dumbledore zdecyduje się cię odebrać.
- Zostanę odebrany przez Rona i jego braci w urodziny.
- Racja. Będziemy musieli się upewnić, że tam będziesz, a pokój będzie taki, jak w innym świecie – powiedział Severus, kiwając głową; jego syn całkowicie potrafił grać.
- Dobrze. Nie martwmy się tym do urodzin; Fred i George nie są zamieszani w całą sprawę z pieniędzmi. Ale Ron, Ginny i Hermiona tak. Cieszę się, że dostałem drugą szansę – powiedział Harry, ze smutkiem wspominając swoją śmierć. Miał nadzieję, że tym razem się to nie stanie i jego ojciec go uratuje.
- Pamiętaj, że cokolwiek powiem w klasie, wcale tego nie mam tego na myśli. Najprawdopodobniej powiem coś o tym, jak bardzo jesteś podobny do ojca – powiedział Severus, uśmiechając się ironicznie.
- Ach, oboje wiemy, że to prawda, czyż nie, ojcze? – zapytał Harry, uśmiechając się tak, jak ojciec.
- Oczywiście. Teraz przygotuj się do szkoły i zjedz śniadanie; trzymaj też osłony wokół umysłu! Dumbledore najprawdopodobniej będzie próbował dostać się do niego. Nigdy nie patrz mu w oczy – powiedział Severus.
- Wiem, ojcze. Jakbyś zapomniał, jestem teraz siedemnastoletnim chłopakiem. Mam wszystkie wspomnienia. Wiem więcej o magii niż ktoś z siódmego roku! Wiem, jak wykonać zaklęcie Patronusa, a większość dorosłych ma z tym kłopoty! To naprawdę coś – powiedział Harry, uśmiechając się ironicznie.
- Może tak jest, ale nigdy nie możesz popisywać się w klasie, w innym przypadku Dumbledore dowie się, że coś jest nie tak – rzekł cicho Severus z żalem.
- Ale wciąż mogę być najlepszy na zajęciach. Nic bardziej nie zdenerwuje tych złodziei pieniędzy – rzekł Harry z dumą.
- Przypuszczam, że w większości zajęć, oprócz eliksirów.
- Ale tato, Dumbledore prawdopodobnie spodziewa się, że będę najlepszy w klasie. Jesteś moim ojcem i jeśli nie będę dobry w eliksirach, to będzie podejrzane – rzekł Harry. Nie chciał być głupcem w eliksirach oraz żeby jego ojciec był z niego dumny.
- Prawda. W porządku. Wyglądaj na przygnębionego, gdy pójdziesz na śniadanie. Masz jechać do Dursleyów, a twój ojciec podobno cię nienawidzi – powiedział Severus.
- Dobrze. Do zobaczenia później, tato – rzekł cicho Harry. Słysząc kroki, przybrał smutny wyraz twarzy, po czym wyszedł do swojego dormitorium. Zatrzymując się, dał ojcu czas na wyjście.
- Dobranoc synu – powiedział cicho Severus, po czym wyszedł z pokoju wspólnego Gryfonów.
- Hej, Harry, wszystko w porządku? Właśnie szedłem zobaczyć, gdzie poszedłeś – powiedział Ron od niechcenia, jakby już byli przyjaciółmi.
- Och, to miłe, ale nic mi nie jest. Tylko zwiedzałem pokój wspólny. To miejsce jest tak fajne – powiedział Harry. Nie podobał mu się fakt, że będzie musiał przyjaźnić się z tym idiotom.
- Tak! Wszyscy moi bracia tu są. Byłem zazdrosny, że tu są, a ja nie. Teraz, gdy tu jestem, jest całkiem spoko. Tak w ogóle, jestem Ron. Miło cię poznać. Zabiorę cię na śniadanie, jeśli chcesz – powiedział Ron.
- Tak, spoko – stwierdził Harry bez przekonania. Wiedział teraz więcej o szkole niż Ron kiedykolwiek będzie. Nie zamierzał pozwolić temu bachorowi położyć łap na Mapie Huncwotów.
- Więc chodźmy – powiedział Ron. Był już ubrany tak, jak Harry. Był ubrany od siódmej, a teraz była niemal ósma. Miał godzinę na zjedzenie śniadania i dostanie się do klasy. Będzie musiał wyjść całkiem wcześnie, by był przekonujący, że nie wie, gdzie idzie.
^^^
Wchodząc do Wielkiej Sali, zobaczył Dumbledore’a, stojącego milę od niego. Upewnił się, że nie spojrzy prosto w jego oczy. Rozejrzał się z ciekawością; upewnił się, że jego twarz spochmurnieje, gdy spojrzy na ojca. Musiał wyglądać całkiem przekonująco, ponieważ zobaczył, że jego ojciec widocznie się skrzywił.
- Chodźmy – powiedział Ron, pociągając go na miejsce, na którym siedział w zeszłym życiu.
- Tak naprawę nie jestem głodny – powiedział cicho Harry.
- O co chodzi? – zapytał Ron.
- Mój opiekun mnie nie chce. Po zakończeniu szkoły wrócę do mojej ciotki – wyszeptał Harry.
- Och, przykro mi, kumplu. Nie wiedziałem. Może będziesz mógł na trochę odwiedzić moich rodziców. Zawsze mogę zapytać – powiedział Ron, grając swoją rolę. Zaoferowane mu pieniądze były bardziej niż wystarczające, żeby się tak zachowywał.
- Tak! To byłoby wspaniałe – powiedział Harry, nieco się ciesząc. Naprawdę lubił ręcznie robione swetry pani Weasley. Jednak teraz miał ojca i dobre ciuchy… nie był pewny, czy ich potrzebował.
Wiedział, że fakt, że jest ładnie ubrany, w najlepsze ciuchy, przeszkadzał Ronowi. Unikał patrzenia na niego, a Harry uśmiechnął się ironicznie na tę myśl. Musiał się upewnić, że będzie miał wszystko, co najlepsze, bez względu na wszystko. To z pewnością bez końca zirytuje Rona.
- Mam coś na ciuchach? – zapytał Harry, z ciekawością spoglądając w dół.
Kątem oka zobaczył, że Ron się czerwieni.
- Nie, nic – rzekł Ron, wyglądając, jakby połknął pająka. Zamierzał cieszyć się ciągłym robieniem żartów z idiotów, a pająki były pierwszą rzeczą.
Wyczarował pod stołem dwadzieścia pająków i czekał, aż zaatakują. Harry wyglądał psotnie; Severus wiedział, że jego syn coś zrobił, ale Harry nie musiał nawet na niego patrzeć.
- AAAAAARRRRRGGGGGG PAJĄKI! – krzyknął Ron, zsikując się.
- FUJ –stwierdziła reszta pierwszaków, odsuwając się od stworzonego przez Rona zapachu. Harry również to zrobił, wstrzymując oddech i upewniając się, że jak najbardziej odsunie się od Rona.
Nagle Severus zorientował się, co tak przeraziło Rona. Wiedział, że rudzielec boi się pająków, dzięki wspomnieniu. Teraz Harry również miał wspomnienia… upewni się, że jego syn całkowicie to wykorzysta.
Kilku siedmiorocznych usunęło pająki, szybko i bez większego problemu. Severus musiał powstrzymać się od śmiechu; widział, że jego syn ma ten sam problem. Mimo że jego syn nie był aż takim żartownisiem, wiedział, że chłopiec się nim stanie. Będzie robił żarty Weasleyowi, póki ten nie będzie zmęczony niepowodzeniami, co było lepsze niż upokorzenie.
Nie zniósłby takiego zachowania od syna, ale jednak wiedział, co oni mu zrobili. Nie mógł nic na to poradzić, ale myśl o zemście była porównywalna do tego, co robił jego syn. Skinął aprobująco w stronę syna i nikt tego nie zobaczył oprócz Harry’ego. To sprawiło, że oczy Harry’ego zabłyszczały psotą bardziej niż kiedykolwiek. Wiedział, że wszyscy mają kłopoty.
- Proszę o ciszę. Mam przyjemność ogłosić, że wrócił nasz profesor eliksirów! – powiedział Dumbledore. – Proszę, powitajcie profesora Snape’a, który będzie oczywiście uczył was eliksirów – zakończył.
Rozległy się grzeczne oklaski.
- Och, nie – powiedział Ron, wyglądając na przestraszonego.
- Co się dzieje? – zapytał Harry z ciekawością.
- Bill i Charlie mówili nam, jaki jest okropny i zły! Będzie dawał szlabany za nic! Co teraz zrobimy? – spytał Ron. Percy użył na nim zaklęcia czyszczącego, żeby nie musiał wychodzić z Sali i się przebierać.

Koniec

Tak, to koniec rozdziałów. Trochę dziwny, ale całe opowiadanie takie było. Autorka zapowiada sequel, ale jak na razie ani widu, ani słuchu, jeśli o to chodzi.