Ważne

Zanim zaczniecie czytać jakikolwiek tekst, warto poszukać go w zakładkach. Często tłumaczenia są kontynuowane przeze mnie po kimś innym - w takich wypadkach podaję tylko linki do pierwszych rozdziałów, więc warto zerknąć, czy dane opowiadanie nie jest czasem już zaczęte gdzie indziej. Dzięki temu nie dojdzie do nieporozumień i niepotrzebnych pytań, typu: "A gdzie znajdę pierwsze rozdziały?" Wszystko jest na blogu, wystarczy poczytać ;)
Po drugie, nowych czytelników bardzo proszę o zerknięcie do zakładki "Zacznij tutaj" :) To również wiele ułatwi :D
Życzę wam miłego czytania i liczę, że opowiadania przypadną wam do gustu.
Ginger

sobota, 23 czerwca 2018

CP - Rozdział 4 - Ciągłe przypomnienie



Przez następne kilka tygodni, Harry potrzebował wielkiego wysiłku, by przekonać wszystkich, że nic mu nie jest. Po kilku dniach „dochodzenia do siebie” wznowił swoje treningi, ale Syriusz wydawał się mu we wszystkim odpuszczać. Nie naciskał na Harry’ego i zawsze ogłaszał koniec treningu w momencie, gdy zobaczył choćby kroplę potu, pojawiającą się na czole Harry’ego. To denerwowałoby każdego, kto chciałby pójść do przodu, ale Harry na razie trzymał buzię na kłódkę. Syriusz się martwił. Harry to zaakceptował. Na razie tak to zostawi, ale jeśli to będzie się działo dalej, Harry był gotowy podjąć jakieś środki.
Ron i Hermiona starali się zachowywać normalnie w pobliżu Harry’ego, ale wszyscy widzieli, że martwią się o przyjaciela. Ich zainteresowanie Zakonem nagle zniknęło, przez co Fred, George i Ginny stali się nieco podejrzliwi, ale Hermiona zwykle miała wymówkę za każdym razem, gdy trójka nastolatków wyraziła na głos swoje myśli. By zaspokoić ich ciekawość, pani Weasley powiedziała swoim dzieciom (oczywiście za przyzwoleniem Syriusza i Remusa), że Harry miewa okropne koszmary, wywołane tym wszystkim, co się wydarzyło. Wszyscy mogli stwierdzić, że zaakceptowali to wyjaśnienie i przestali zadawać pytania, choć nikt naprawdę nie wiedział, czy rzeczywiście uwierzyli matce.
Gdy zaczął zbliżać się powrót do Hogwartu, wszystkie nastolatki zaczęły się denerwować (zwłaszcza Hermiona). Żaden nie otrzymał jeszcze szkolnych listów. Syriusz był tak zirytowany narzekaniem Hermiony o tym, że mają „mało czasu na przygotowanie się na zajęcia”, że poprosił profesora Dumbledore’a o listę książek i zebrał wszystko, co nastolatki będą potrzebować, ku wielkiemu zdenerwowaniu dzieci Weasleyów. Od tego czasu Harry i Ron niechętnie spędzali swój wolny czas z Hermioną w bibliotece rodowej Blacków.
Syriusz przyniósł również kilka dodatkowych książek o badaniach nad magią dla Harry’ego, które czytał bardzo późnym wieczorem albo wcześnie rano, gdy Hermiona i Ron jeszcze spali. Badania nad magią nie były częścią podstawy programowej Hogwartu, więc była możliwość, że Hermiona jeszcze nie przeczytała nic o tym temacie, niewielka możliwość, ale jednak.
Był ostatni dzień wakacji, gdy w końcu nadeszły listy. Harry przygotowywał obiad z Remusem i panią Weasley, gdy Ron i Hermiona wbiegli do kuchni z kopertami w rękach. Ron szybko podał Harry’emu jego list, zanim rozdarł swój. Hermiona już swój otworzyła i zaczęła krzyczeć, gdy coś czerwonego i złotego wpadło w jej rękę. Nie trzeba było być geniuszem, by się zorientować, że Hermiona została mianowana Prefektem.
Trzask.
Fred i George aportowali się do kuchni z przejęciem na twarzy.
- Skąd to zamieszanie? – zapytał George, po czym zobaczył Hermionę, trzymającą swoją odznakę. – Och, a myśleliśmy, że stało się coś ważnego.
- George! – skarciła go pani Weasley. – Mianowanie na Prefekta jest ważne. – Odwróciła się do Hermiony. – Gratulacje, moja droga. Z pewnością zasłużyłaś na to swoją ciężką pracą przez te wszystkie lata.
Hermiona uśmiechnęła się do pani Weasley, po czym spojrzała na Harry’ego z podekscytowanym wyrazem twarzy.
- Gratuluję, Hermiono – powtórzył Harry z uśmiechem, po czym spojrzał na Rona, który patrzył na swój list z Hogwartu z czymś, co wydawało się być szokiem. – Eee, Ron? Wszystko gra?
Ron powoli uniósł na Harry’ego swoje rozszerzone oczy.
- Jestem Prefektem – powiedział niemal szeptem. – Jak… jak to możliwe?
Wydawało się, że nie tylko Ron jest tym zaskoczony. Fred wyrwał mu list z ręki i szybko przeczytał.
- Nie mogę w to uwierzyć – powiedział, spoglądając na Harry’ego. – Myśleliśmy, że ty jesteś pewniakiem, Harry, skoro wygrałeś Turniej i po tym wszystkim, co zrobiłeś.
Harry skrzywił się na temat Turnieju i natychmiast poczuł uspokajającą dłoń Remusa na swoim ramieniu. Dla uczniów piątego roku są ogłaszani tylko dwaj Prefekci na każdy Dom. Powiedzenie, że Harry był zaskoczony tym, że Ron został wybrany, było niedopowiedzeniem. Pomimo wszystkiego, co zrobił, Harry starał się ciężko pracować przez ostatnie dwa lata i zdołał poprawić swoje oceny, podczas gdy Ron ledwo zdołał zaliczyć zajęcia.
Zdawszy sobie sprawę z tego, że wszyscy czekają, aż coś powie, Harry szybko to przemyślał. Wypowiedzenie złych słów spowoduje, że Ron albo się zezłości albo zrobi zazdrosny. Harry nie chciał tego robić.
- Naprawdę nie sądzę, że jestem idealnym materiałem na Prefekta – powiedział nonszalancko, odkładając nieprzeczytany list i powracając do przygotowywania śniadania. – Teraz nie umiem zadbać nawet o siebie. Jestem pewny, że Dumbledore miał to na uwadze, gdy to ustalał. – Spoglądając bezpośrednio na Rona, Harry posłał mu dumny uśmiech. – Gratulacje, Ron – powiedział szczerze.
Wszyscy natychmiast uniknęli spoglądania na Harry’ego. Fred czuł się okropnie przez wyciągnięcie na powierzchnię tematu Turnieju, ponieważ to wciąż było coś, o czym Harry nie chciał mówić, podczas gdy wszyscy inni szukali odpowiednich słów. To były dwa bardzo drażliwe tematy: Turniej i chore serce Harry’ego. Remus, pani Weasley, Ron i Hermiona wiedzieli, jak bardzo Harry jest niezadowolony z faktu, że nie jest  jeszcze całkowicie zdrowy. To wydawało się być kolejnym gwoździem do trumny, kolejnym przypomnieniem, że nie wszystko było „w porządku”, tak jak Harry chciał, żeby wszyscy wierzyli.
Czując napięcie w pomieszczeniu, Harry odwrócił się do czwórki nastolatków z nożem w ręce.
- Jeśli chcecie pomóc, jestem pewny, że znajdzie się coś do roboty – zaoferował, po czym obserwował, jak jego przyjaciele szybko uciekają – zanim Ron był w stanie to zrobić, otrzymał mocny uścisk od pani Weasley. Wszyscy już się nauczyli, żeby zwyczajnie zostawić Harry’ego, Remusa i panią Weasley, by radzili sobie z posiłkami, ponieważ opanowali to niemal do perfekcji.
Gdy tylko wyszli, Harry odwrócił się plecami do Remusa i pani Weasley, kontynuując przygotowywanie obiadu. Wiedział, że już wkrótce przyjdzie Syriusz i trójka dorosłych będzie chciała o tym porozmawiać, a w tym momencie bardzo tego nie chciał. Harry nie mógł nic poradzić na to, że czuł się nieco rozczarowany tym, że profesor Dumbledore nie wierzył, że jest zdolny do pełnienia obowiązków Prefekta. Sądził, że poczynił spory postęp od rozpoczęcia wakacji, a przynajmniej tak mu wszyscy mówili.
- Wszystko w porządku, mój drogi? – zapytała łagodnie pani Weasley.
- Tak, pani Weasley – powiedział szczerze Harry. Nie potrafił powstrzymać poczucia winy z powodu tego, że matka Rona martwiła się o niego, zamiast świętować ze swoim synem. To było kolejne przypomnienie, że ludzie wciąż sądzą, że jest zrobiony ze szkła. – Chyba powinniśmy zrobić dla nich coś specjalnego na kolację – dodał Harry po chwili ciszy. – Ron i Hermiona zdecydowanie na to zasłużyli.
- Masz rację, Harry – powiedział ostrożnie Remus. – Zasłużyli na specjalną kolację.
Dźwięk otwieranych drzwi szybko ostrzegł Harry’ego, że Syriusz właśnie wszedł do kuchni.
- Czy ktoś mi wyjaśni, dlaczego zostałem przyparty do muru przez Freda i George’a, którzy mi powiedzieli, żebym tu jak najszybciej przyszedł? – zapytał z ciekawością Syriusz.
- Właśnie przybyły listy ze szkoły – powiedział cicho Remus. – Właśnie dyskutowaliśmy, co powinniśmy zrobić na dzisiejszą kolację, żeby uczcić to, że Ron i Hermiona zostali mianowani Prefektami. – Syriusz spojrzał na Remusa i panią Weasley z uniesioną brwią. – Dobrze mnie usłyszałeś, Syriuszu – dodał Remus.
Syriusz potrząsnął głową powoli, po czym przeniósł wzrok na Harry’ego.
- Usiądź, Rogasiątko – powiedział, po czym podciągnął sobie krzesło i usiadł. Harry niechętnie wykonał polecenie. – A teraz z nami porozmawiaj. Mogę powiedzieć, że jesteś rozczarowany. – Harry poruszył się, żeby zaprotestować. – Nie ma nic w tym złego, dzieciaku, ale musimy o tym porozmawiać. Nie możesz ukrywać wszystkich swoich emocji. Pamiętaj, co się stało w zeszłym roku.
Pani Weasley popatrzyła zdezorientowana na Syriusza i Remusa. Tylko ona nie wiedziała o wybuchach Harry’ego wywołanych emocjami. Mimo że były tylko dwa, drugi był z pewnością bardziej katastrofalny niż pierwszy. Nie będąc w stanie poradzić sobie ze stłumionymi emocjami, Harry dał im upust i roztrzaskał wszystkie okna w skrzydle szpitalnym w drobny mak. To był jeden z głównych powodów, dlaczego Syriusz i Remusa tak uporczywie pracowali nad Harrym, by okazywał swoje uczucia po Turnieju i po każdym wydarzeniu, które mogło go dręczyć.
Harry westchnął, spuszczając wzrok na stół. Nie chciał przyznać, że czuje coś poza szczęściem, ale to nie był argument.
- Jestem rozczarowany – wyznał cicho. – W zeszłym roku tak ciężko pracowałem mimo tego, przez co musiałem przechodzić i myślałem, że zobaczy, że dam sobie radę. – Harry potrząsnął głową. Wiedział, że źle było tak użalać się nad sobą. – Powinienem cieszyć się szczęściem Rona – powiedział bardziej do siebie, niż do osób w pomieszczeniu. – Zasłużył na to, żeby być rozpoznawanym. Tak długo tego pragnął.
- Podobnie jak ty – powiedział łagodnie Remus, klękając przy boku Harry’ego. – Wiemy, jak się starałeś w zeszłym roku. I wiem, jak mocno forsowałeś się rok wcześniej. Poczyniłeś wielki postęp we wracaniu do zdrowia, szczeniaku; większy, niż inni mogą przypuszczać. Nie jesteś złą osobą przez to, że czujesz się rozczarowany. Masz do tego wszelkie prawo. Przyznaj się do tego uczucia i rusz do przodu. Nie rozmyślaj o tym, co mogłoby być.
- Lunatyk ma rację – dodał Syriusz. – Masz teraz dużo na głowie. Nie martw się tym. Twój ojciec również nie był Prefektem. Jestem pewny, że Dumbledore myślał, że nie potrzebujesz w tym momencie dodatkowego stresu. Pamiętaj, że w tym roku SUM-y. Chciałeś sobie dobrze radzić na zajęciach i na boisku Quidditcha – jeśli tylko Poppy na to pozwoli, oczywiście. Skoncentruj się na tym, co masz, Harry, a nie na tym, czego nie masz.
Harry spojrzał na opiekunów z pełnym nadziei spojrzeniem na twarzy. Mieli rację. Remus powiedział Harry’emu jak trudny będzie ten rok, a z Quidditchem, nie mógł sobie pozwolić na łapanie zbyt wielu srok za ogon. Pani Pomfrey z pewnością by na to nie pozwoliła. Tak mocno, jak nie znosił tego, że nie jest do końca zdrowy, Harry wiedział, że musi to zaakceptować.
- Wy nie jesteście rozczarowani? – zapytał cicho Harry.
Syriusz i Remus popatrzyli na Harry’ego ze zdezorientowaniem na twarzach.
- Rozczarowani? – zapytał Syriusz, brzmiąc na przerażonego. – Harry, ja nigdy nie ubiegałem się o bycie Prefektem. Nasz stary Lunatyk miał ten zaszczyt. – Syriusz przesunął się do boku Harry’ego i pociągnął nastolatka do mocnego uścisku. – Nigdy nawet nie próbuj myśleć, ze jesteśmy tobą rozczarowani. Jesteśmy ogromnie dumni z bycia twoimi opiekunami. Dokonałeś tak wiele w tak krótkim czasie, gdy cie znamy, niż kiedykolwiek mieliśmy nadzieję.
Harry musiał się uśmiechnąć. Rozczarowanie opiekunów zawsze było czymś, co nękało jego umysł. Oni byli głównym powodem, dlaczego tak bardzo się forsował. Zanim Syriusz i Remus się nim zaopiekowali, Harry naprawdę nie miał nikogo, kogo by obchodziło to, co robi w szkole. Dursleyowie z pewnością mieli to gdzieś. Zwykle, gdy Harry uczył się lepiej niż Dudley w szkole, był bity przez swojego kuzyna i jego gang.
Gdy Syriusz puścił Harry’ego, chłopak znalazł się natychmiast w kolejnym uścisku.
- Bycie Prefektem to zaszczyt, ale to wcale nie jest taka fajna sprawa – powiedział bez ogródek Remus. – Musisz egzekwować zasady bez nadużywania swojej pozycji, zwłaszcza, gdy karzesz uczniów z innych Domów. To z pewnością dodatkowy stres; przynajmniej tak było w moim przypadku.
Przekonany już, że decyzja w sprawie Prefektów została prawidłowo podjęta, Harry podziękował opiekunom, po czym dokończył przygotowywanie obiadu, jednocześnie dyskutując, co powinni zrobić dla Rona i Hermiony. Pani Weasley chciała kupić coś specjalnego dla Rona, jak zrobiła dla Percy’ego, kiedy został Prefektem i wyszła, by zapytać Rona, co by chciał, podczas gdy Harry, Remus i Syriusz wyłożyli wszystko na stół.
Spoglądając na opiekunów, Harry musiał przyznać, ze są ważniejsze rzeczy niż  odznaka i dodatkowa odpowiedzialność. Wiedział już, że będzie mu trudno, gdy Voldemort powrócił i Ministerstwo mu nie uwierzyło. Mówił poważnie. Czas, żeby Ron otrzymał coś, czego Harry nie miał.
W przeszłości Ron miał pewne problemy z zazdrością i choć Ron twierdził, że się ich pozbył, Harry mógł powiedzieć, że po prostu już nie wygłaszał jej na głos. Od czasu trzeciego zadania, Ron bardzo ostrożnie dobierał słowa wypowiedziane do Harry’ego. Wyglądało to tak, jakby Ron niemal bał się powiedzieć albo zrobić coś, co mogłoby spowodować rozłam w ich przyjaźni. Może patrzenie na mnie w skrzydle szpitalnym przez niemal tydzień miało na niego większy wpływ niż myślałem. Harry wiedział, że wcześniej czy później będzie musiał z Ronem porozmawiać.
^^^
Jak się okazało, Ron poprosił panią Weasley o nową miotłę, nowego Zmiatacza do dodatkowych ćwiczeń. Syriusz zaoferował, że podzieli się z panią Weasley kosztami, ale kobieta odmówiła, twierdząc, że Syriusz już zapłacił za ich szkolne książki i dzięki temu zaoszczędził Weasleyom wiele wydatków. Harry wiedział, że bardziej chodziło o fakt, że pani Weasley jest zbyt dumna, by zaakceptować od Syriusza więcej darowizny, niż już jej dał.
Było późne popołudnie, gdy pani Weasley wyszła na ulicę Pokątną, podczas gdy Harry, Remus i Syriusz przygotowywali kolację. Fred, George i Ginny mieli zająć czymś Rona i Hermionę przed kolacją. Harry robił wszystko, co w jego mocy, by przygotować dla nich coś specjalnego i nie chciał, żeby niespodzianka została zniszczona. Co jakiś czas, Ginny wchodziła do kuchni i informowała Harry’ego o tym, co się dzieje, czyli zwykle o tym, że Fred i George dokuczają Ronowi, że będzie musiał teraz trzymać się zasad. Harry musiał się uśmiechnąć na myśl o Ronie przestrzegającym reguł. To z pewnością będzie wyzwanie.
Zanim pani Weasley wróciła, Harry, Remus i Syriusz wszystko już mieli przygotowane, w tym transparent „GRATULACJE DLA RONA I HERMIONY”. Pani Weasley pogratulowała trójce czarodziejów dobrze wykonanej roboty, po czym wyszła z pomieszczenia, by znaleźć swoje dzieci i Hermionę. Wróciła kilka minut później z wszystkimi poza Ronem, który w tym momencie odkładał swoją nową miotłę do pokoju.
Gdy tylko przybył Ron, wszyscy zaczęli jeść, rozmawiając z podekscytowaniem o jutrzejszym rozpoczęciu roku szkolnego. Ron i Hermiona szybko odnaleźli Harry’ego i podziękowali mu wielokrotnie za to, że narobili mu tyle kłopotu. Harry tylko uznał, że to nic takiego, po czym ponownie pogratulował Ronowi i Hermionie. Musiał przyznać, że od bardzo dawna nie widział ich takich szczęśliwych.
Pan Weasley i Bill przybyli niedługo po tym, jak wszyscy zaczęli jeść, a zaraz za nimi Tonks, Kingsley Shacklebolt i Szalonooki Moody. Każdy z nich pogratulował Ronowi i Hermionie, podczas gdy Syriusz usiadł po prawej Harry’ego, a Remus po lewej. Harry nawet ich nie zauważył, gdyż jego uwaga była skupiona na Ronie i Hermionie. Dopiero gdy dłoń dotknęła jego prawego ramienia, Harry zorientował się, że ktoś siedzi obok niego.
- Wszystko w porządku, Rogasiątko? – zapytał cicho Syriusz.
Harry spojrzał na ojca chrzestnego z miękkim uśmiechem na twarzy, po czym skinął głową, powracając spojrzeniem na Rona i Hermionę.
- Spójrzcie na nich – powiedział równie cicho. – Są tacy szczęśliwi. Zasługują na szczęście, zwłaszcza po tym wszystkim, co się wydarzyło.
Syriusz owinął ramię wokół barków Harry’ego i przytulił go nim.
- Nie tylko oni – powiedział miękko. – Miałeś naprawdę wspaniały pomysł, Harry. Nigdy nie przestaniesz mnie zadziwiać.
Harry wzruszył na to ramionami. Naprawdę nie rozumiał, dlaczego Syriusz robi z tego tak wielką sprawę.
- Zrobiliby dla mnie to samo – powiedział zgodnie z prawdą. – To oni wspierali mnie w zeszłym roku. – Cóż, gdy Ron już poradził sobie z zazdrością, ale nie było sensu w przypominaniu tego. Ron przeprosił i nawet nauczył Harry’ego, jak się pływa. – Dlaczego ja nie miałbym wspierać ich?
Głos Szalonookiego Moody’ego przerwał ich rozmowę.
- Dumbledore musi bardzo wierzyć w waszą dwójkę – burknął w stronę Rona i Hermiony. – Ci u władzy są zawsze pierwsi atakowani. Ufam, że wiecie, jak się prawidłowo bronić i jak dbać dobrze o różdżkę. Nie chcielibyście rozwalić sobie pośladków, prawda?
Harry musiał stłumić śmiech na widok nerwowych spojrzeń Rona i Hermiony. Szalonooki podobnie z nim rozmawiał, zanim się dowiedział, że Harry ma kaburę na różdżkę na prawym nadgarstku. Zwykle nastolatki wkładały swoje różdżki do tylnych kieszeni spodni, ponieważ nie mieli lepszego miejsca do schowania ich. Tego dnia Szalonooki szczegółowo wyjaśnił wytyczne dotyczące prawidłowego dbania o różdżkę.
Mundungus Fletcher przybył niedługo potem i natychmiast usiadł obok Freda i George’a. Ich trójka, rozmawiająca ze sobą, z pewnością nie była dobrym znakiem. Harry miał przeczucie, że Fred i George wykorzystywali podejrzane powiązania Mundungusa w zdobyciu materiałów do pomocy w ich sklepie z żartami, a wiedział, że gdyby pani Weasley się o nim dowiedziała, nie byłaby zadowolona.
Pan Weasley wstał z pucharkiem w ręce.
- Wznieśmy toast! – zadeklarował, unosząc kielich. – Za Rona i Hermionę, nowych Prefektów Gryffindoru!
Wszyscy powtórzyli za panem Weasleyem, unosząc kielichy, po czym wzięli łyka płynu. Ron i Hermiona zarumienili się, uśmiechając jasno i również upili ze swoich kielichów. Gdy wszyscy odstawili swoje napoje, rozległ się aplauz, przez co rumieńce Rona i Hermiony zrobiły się intensywniejsze. Harry klaskał ze wszystkimi; cieszył się, że nikt nie zwracał na niego uwagę, jak się działo przez większość wakacji. To z pewnością była mile widziana zmiana.
Ramię luźno owinęło się wokół jego szyi i łagodnie pociągnęło do tyłu. Unosząc wzrok, Harry zobaczył uśmiechniętą twarz Tonks, która miała na głowie długie, rude włosy. Wymienili uśmiechy, zanim Harry zrelaksował się przy niej. Musiał przyznać, że podobał mu się taki stan rzeczy. Posiadał rodzinę, bez względu na to, jak bardzo była nietradycyjna. Syriusz, Remus i Tonks byli teraz najbliżej osób, które mógł nazwać krewnymi i z pewnością było to lepsze, niż kiedykolwiek miał nadzieję.
Wokół stołu dało się słyszeć kilka rozmów. Ron i Ginny rozmawiali o nowej miotle, Hermiona i Remus mówili o tym, jak są traktowane skrzaty domowe (Hermiona była bardziej ciekawa, niż cokolwiek innego), pani Weasley rozmawiała z Billem o jego długich włosach, pan Weasley, Tonks i Syriusz dyskutowali o jutrzejszym wyjeździe na Peron 9 , podczas gdy Szalonooki i Kingsley wydawali się być pogrążeni w głębokiej dyskusji. Harry wiedział, że lepiej w ogóle nie próbować się dowiedzieć, o czym.
Nagle Harry poczuł, jakby był obserwowany. Oglądnąwszy się przez ramię, Harry zauważył Stworka, ukrytego w cieniu. Jak najdyskretniej, Harry opuścił stół i podszedł do skrzata domowego. Klękając przed stworzeniem, Harry mógł zobaczyć nerwowe spojrzenie na jego twarzy. Nie mógł sobie przypomnieć, by kiedykolwiek widział takie wyraz na buzi skrzata.
- Stworku, co się dzieje? – zapytał.
- Stworek znalazł coś złego w pustej sypialni – powiedział cicho skrzat. – Stworek nie chciał zawracać głowy Młodemu Panu, ale Młody Pan nie odesłałby Stworka jak Zdrajca Kr… Pan Syriusz. – Stworek starał się powstrzymać od obrażania Syriusza w towarzystwie Harry’ego. Jednak wciąż nad tym pracował. – Stworek musi utrzymywać dom w takim stanie, jaki pani Stworka chciała.
Harry położył dłoń na ramieniu Stworka i uśmiechnął się ciepło.
- W porządku, Stworku, rozumiem – powiedział. – Może pokarzesz mi, gdzie to jest? Jeśli nie będę umiał się tym zająć, to wrócimy tutaj i sprowadzimy Syriusza.
Stworek skinął głową, po czym wyprowadził go z kuchni. Podążając za Stworkiem na piętro, Harry musiał się zastanowić, co mogło tak zdenerwować skrzata domowego. Znał Syriusza i Remusa tak dobrze, by wiedzieć, że już zajęli się wszystkim, co mogło kogokolwiek skrzywdzić. Szli korytarzem w ciszy, póki nie dotarli do ostatniej sypialni po lewej, jednej z nieużywanych, jak powiedział Stworek.
Rzuciwszy spojrzenie Stworkowi, Harry otworzył drzwi i włączył światło. Pokój był udekorowany w ciemnozielonym tonie, dając pokojowi ślizgońskie wrażenie. Harry zapisał w pamięci, by zaoferować ten pokój profesorowi Snape’owi, gdyby ten kiedykolwiek chciał zostać na noc… nie żeby to kiedykolwiek miało się wydarzyć. Po prostu warto być przygotowanym.
Wchodząc do pokoju, Harry rozejrzał się, szukając jakiegokolwiek niebezpieczeństwa, ale nic nie znalazł. Już miał się odwrócić, by zapytać, czego miałby szukać, gdy komoda zatrzęsła się. Głowę Harry’ego nagle wypełniły wspomnienia zajęć z Remusem. To Remus uczył Harry’ego o stworzeniach, które lubią ciemne, zamknięte przestrzenie, takie jak komody; zmiennokształtni, którzy mogą przyjąć taką postać, która najbardziej przerażałaby osobę, która przed nimi stanęła. Biorąc pod uwagę historię, Harry wiedział, że z komody wyjdzie dementor albo prawdopodobnie Voldemort.
Harry natychmiast machnął prawym nadgarstkiem, ale nic się nie stało. Panikując, Harry podciągnął rękaw i zobaczył, że dzisiaj zapomniał założyć kaburę na różdżkę. Jego oczy rozszerzyły się z przerażenia, gdy komoda zatrzęsła się tak gwałtownie, że się otworzyła. Całe ciepło letniego wieczoru nagle zniknęło i zostało zastąpione chłodem. Harry poruszył się w kierunku drzwi, ale zatoczył się i upadł na kolana. Jak najmocniej ignorując chłód, Harry zmusił się do wstania. Wszystko zaczęło ciemnieć, gdy oddychanie stało się trudniejsze.
Znajomy, piskliwy głos wypełnił mu uszy.
- Umrzesz dokładnie, jak twoi rodzice… jak twój przyjaciel, którego zabił Barty… z twojego powodu.
Harry próbował krzyknąć, by zawołać pomoc… zrobić cokolwiek, ale jego ciało nie chciało słuchać. Został uwięziony i musiał słuchać swoich najgorszych koszmarów, najgorszych wspomnień. Krzyk jego matki wypełnił mu uszy, gdy opadł na podłogę.
Wszyscy na dole usłyszeli głośny huk. Rozmowy natychmiast ustały i wszyscy spojrzeli z pytaniem w oczach na Syriusza i Remusa. Dwaj Huncwoci spojrzeli po sobie i nagle zauważyli, że nigdzie nie widać nastolatka, który siedział między nimi. Bez słów, wstali, wybiegając jak najszybciej z kuchni i na klatkę schodową, nie interesując się tym, że pan Weasley, Bill, Tonks, Kingsley i Szalonooki podążają za nimi, podczas gdy pani Weasley zatrzymała nastolatków w kuchni. Gdy dotarli na szczyt schodów, Syriusz zobaczył biegnącego ku nim Stworka.
- Młody Panicz ma kłopoty! – krzyknął Stworek.
W dwóch krokach, Syriusz chwyta Stworka za ramię i unosi go w powietrze.
- Gdzie on jest? – spytał Syriusz przez zaciśnięte zęby. – Jeśli mu cokolwiek zrobiłeś, przysięgam, że rozerwę cię na strzępy.
Stworek pokiwał ze strachem głową, zanim Syriusz go uwolnił. Siódemka dorosłych podążyła za Stworkiem do ostatniej sypialni po lewej, świadomi drastycznego spadku temperatury, gdy tylko się zbliżyli. Wszyscy wyciągnęli różdżki, gdy Syriusz i Remus dotarli do drzwi ostatniego pomieszczenia po lewej. Widok przed ich oczami był czymś, na co żaden z nich nie był gotów.
Harry leżał na ziemi, zwinięty w kulkę i trząsł się niekontrolowanie, podczas gdy nad nim unosił się dementor. Mamrotał coś tak cicho, że nikt nie potrafił rozumieć, co. Syriusz i Remus podbiegli do boku Harry’ego, podczas gdy reszta dorosłych weszła do pokoju i odesłała bogina zmienionego w dementora kilkoma zaklęciami Riddikulus. Pokój natychmiast z powrotem nabrał ciepła, więc Remus przywołał nieco czekolady ze swojego pokoju. Dało się słyszeć zbiorowe westchnięcie, gdy Syriusz podtrzymał wciąż trzęsącego się Harry’ego.
Tonks pierwsza zauważyła nagi nadgarstek Harry’ego.
- Biedny dzieciak nie miał swojej różdżki – powiedziała, klękając obok Syriusza i chwyciła rękę Harry’ego. – Nie mógł się w żaden sposób bronić.
Syriusz otworzył usta Harry’ego, by Remus mógł włożyć w nie kawałek czekolady.
- Daj się jej rozpuścić, Harry – powiedział Remus do wciąż drżącego nastolatka. – Nie martw się. Już po wszystkim. – Potem spojrzał na Syriusza ze zmartwieniem błyszczącym w oczach. – Myślałem, że sprawdziliśmy wszystkie pokoje, czy nie ma w nich boginów.
- Bo sprawdziliśmy – wymamrotał Syriusz, podciągając Harry’ego do swojej piersi i przytrzymując go mocno. Powoli Syriusz uniósł wzrok na drzwi, gdzie wciąż stał Stworek. Jego oczy zwęziły się i spiorunował skrzata wzrokiem. Z pewnością nie był szczęśliwy. – Co się stało? – zapytał Syriusz. – Harry zawsze był dla ciebie miły. Jak mogłeś mu to zrobić?
Stworek wyglądał na przerażonego tym oskarżeniem.
- Stworek nigdy by nie skrzywdził Młodego Pana – powiedział gorączkowo. – Młody Pan chciał pomóc Stworkowi. Młody Pan i Stworek zostali przerażeni przez złe stworzenie. Kiedy Młody Pan upadł, Stworek poszedł po pomoc…
- Syriusz nie miał tego na myśli, Stworku – przerwał Kingsley Shacklebolt głosem spokojnym i dyplomatycznym. – Po prostu martwi się o Harry’ego. My zajmiemy się wszystkim, jeśli masz coś innego do roboty.
Po ostatnim wściekłym spojrzeniu Syriusz, Stworek wyszedł. Pan Weasley zbiegł do kuchni, by powiadomić żonę, co się stało, a kilka chwil później podążyli za nim Kingsley, Bill i Szalonooki. Harry w końcu przestał się trząść, ale wciąż nie odpowiadał. Syriusz ułożył inaczej nastolatka w swoich ramionach i wstał jednym płynnym ruchem, po czym wyszedł z pokoju z Harrym bezpiecznie ułożonym w jego ramionach. Remus podążył za nim do pokoju Harry’ego, gdy tylko cicho nakazał Tonks, by sprowadziła panią Pomfrey.
Wchodząc do pokoju Harry’ego, Remus zobaczył, jak Syriusz ostrożnie ściąga buty Harry’ego, wciąż trzymając nastolatka. Głowa Harry’ego opierała się o pierś Syriusza – najwyraźniej był w głębokim śnie. Remus zwyczajnie stał w drzwiach, rozważając wszystko. Ostatnio zbyt wiele razy niewiele brakowało, by wydarzyło się coś złego. Dzisiaj Syriusz był bardzo bliski utraty kontroli, jak w Hogwarcie zaledwie dwa miesiące temu. Obserwując, jak jego przyjaciel opiekuje się nastolatkiem, którego uważa za syna, Remus mógł mu tylko na to pozwolić. Syriusz teraz nie słuchałby rozsądku. Potrzebował czasu, by ochłonąć.
Czasami Remus nienawidził tego, że jest tym rozsądnym w tej grupie.





Wiele razy słyszałam, "po co to tłumaczę, skoro nic z tego nie mam". Otóż mam - was, czytelnicy. Dlatego po raz kolejny zwracam się z prośbą, byście poświęcili dosłownie 2 minuty i wspomogli mnie finansowo, nie wydając ani grosza z własnej kieszeni.
Zalogujcie się na stronę http://shumoney.site/6759913869103/ 
Logowanie jest bardzo proste: klikacie JOIN US TODAY, potem podajecie jakiś login, swój mail (może byś stary, bo nie trzeba nawet go potwierdzać), wymyślacie hasło, powtarzacie je i przepisujecie cztery cyferki, podane na obrazku i tyle! Możecie zapomnieć, co przed chwilą robiliście XD
Dziękuję wszystkim, którzy już to zrobili - 30 osób! Jesteście najlepsi.
Wciąż brakuje mi 10. 
Jeszcze raz z góry wam dziękuję ;)