piątek, 7 lipca 2017

Prawda nigdy nie jest prosta

Autorka: articcat621
Zgoda: czekam
Rating: +18
Pairing: James/Syriusz
Notka: Remus daje Syriuszowi niespodziewane wyzwanie, mając nadzieję, że to spiknie Syriusza i Jamesa.
Ilość części: miniaturka


Huncwoci siedzieli w kółku w Pokoju Życzeń. Remus, Syriusz i James śmiali się, bo Peter właśnie ujawnił swoją sekretną miłość do profesor McGonagall.
- To nie jest śmieszne! – zaprotestował Peter, patrząc na przyjaciół z przerażeniem.
James uderzył go w plecy.
- Wybacz, kumplu, ale nie powinieneś był wybierać prawdy.
Peter burknął coś pod nosem.
- Tak w ogóle czyim kiepskim pomysłem było granie w Prawdę czy Wyzwanie?
- Ej, Remus, twoja kolej – powiedział James, zwracając się do przyjaciela.
Remus milczał przez chwilę. Wiedział, że to najlepszy moment, by zeswatać Syriusza i Jamesa. Było oczywiste to, że się sobie podobali, pomimo faktu, że James był z Lily. Musiał wymyślić idealne wyzwanie.
- Hej, Remus! – krzyknął Syriusz, machając dłonią przed twarzą Remusa. – Czekamy!
Na twarzy Remusa pojawił się złośliwy uśmiech.
- Syriuszu, prawda czy wyzwanie?
Syriusz wyszczerzył się.
- Wyzwanie!
- Zrób Jamesowi loda.
Wśród czterech chłopców pojawiła się niezręczna cisza.
Syriusz wybuchnął śmiechem.
- Nieźle, Remus, a teraz jakie jest moje prawdziwe wyzwanie?
Remus spojrzał na Jamesa i zobaczył odrazę na twarzy przyjaciela. Zwrócił wzrok na Syriusza, który wciąż się śmiał.
- To jest wyzwanie.
Syriusz nagle przestał się śmiać.
- Poważnie?
Remus skinął głową.
- Tak. W pokoju jest magia, która wiąże wyzwanie, wiesz o tym.
Poruszając się niezręcznie na krześle, Syriusz zwilżył usta.
- Jesteś pewny, że nie chcesz zmienić zdania?
- Nie, jestem pewny – powiedział Remus, wstając. – Peter i ja poczekamy w pokoju wspólnym aż skończycie. – Chwycił Petera za kołnierz, porywając go na nogi.
- Ale ja... – wykrztusił Peter.
Remus przewrócił oczami.
- Nie będziesz patrzył. Nie bądź zboczeńcem, Peter, chodź. – Ruszyli do wyjścia. - Bawcie się dobrze! – zawołał przez ramię. Drzwi zamknęły się za nimi.
James spojrzał ostrożnie na Syriusza.
- Więc jak możemy nakłonić pokój do myślenia, że wykonaliśmy zadanie?
Syriusz zmarszczył brwi.
- Nie da się. Magia jest tutaj zbyt silna.
James skinął głową, próbując pozbyć się guli z gardła.
- Nie zamierzasz tego wykonać, prawda?
- Muszę – odpowiedział po chwili Syriusz. – Pokój nie pozwoli nam wyjść, jeśli tego nie zrobimy.
James skinął głową.
- To tylko wyzwanie, prawda? Nie, um... – zamilkł.
- Co insynuujesz? – spytał Syriusz. – Nie podobasz mi się, ani nic takiego. – Odwrócił wzrok.
- Dobra, dobra – powiedział James. – Więc równie dobrze możemy już to skończyć. – Rozejrzał się po pokoju.
Syriusz skinął głową, zgadzając się. Był w stanie to zrobić. Poza tym, to nie tak, że nie uważał Jamesa za atrakcyjnego. Stwierdzał, że James jest bardzo przystojny, ale James zawsze oglądał się za Lily. Syriusz wiedział, że nigdy nie miał szansy.
Ale może Remus wiedział. Może to dlatego pierwszy to zasugerował.
- Może usiądziesz na brzegu kanapy? – zaproponował Syriusz.
James zrobił, co mu kazał, choć nieco niezręcznie. Zaciskał i rozprostowywał palce.
Syriusz uklęknął przed Jamesem i położył dłonie na jego udach.
- Spróbuj się odprężyć – mruknął. – Będzie łatwiej, jeśli się odprężysz.
Parskając, James spojrzał na przyjaciela.
- Łatwo ci mówić.
- Mogę cię pocałować – zapytał Syriusz, wewnętrznie przeklinając się. – Może się zrelaksujesz, jeśli cię pocałuję.
- Może – odpowiedział James, nieco nieprzekonany.
Syriusz spojrzał w oczy Jamesa. Nawilżając wargi, pochylił się i pocałował najlepszego przyjaciela. Najpierw pocałunek był niezręczny, ale szybko zmienił się w namiętny. Syriusz nakłonił Jamesa do otworzenia ust, pozwalając Syriuszowi wsunąć język do środka. Kiedy się całowali, jego dłonie jeździły w dół i w górę ud Jamesa.
James starał się zignorować bałagan z jego głowie. To miała być tylko laska… nie to całe całowanie i dotykanie. Jednak nie potrafił zmusić się i poprosić Syriusza, żeby przestał. Było przyjemnie. Całowanie Syriusza było całkiem inne od całowania Lily. Jest lepiej, szepnął mu zdradziecki umysł.
Syriusz przeniósł się na szyję Jamesa, liżąc jego jabłko Adama. Rozkoszował się momentem intymności.
- Och – jęknął James, odchylając głowę.
Syriusz pozwolił, by jego ręka pogładziła członek Jamesa, zaskoczony, kiedy dostrzegł, że jest całkiem twardy. Jego serce przyspieszyło na tą aluzję. Odsuwając się od jego szyi, Syriusz skupił się na zdejmowaniu spodni i bielizny Jamesa. Gdy została uwolniona, erekcja wyskoczyła do góry.
Spoglądając na James, Syriusz zobaczył, że jego oczy są zamknięte. Wyciągając rękę w jej kierunku, zacisnął ją na erekcji Jamesa. Powoli poruszył dłonią w górę i w dół, obserwując twarz Jamesa wykrzywioną w grymasie rozkoszy.
- W porządku? – zapytał cicho Syriusz, kontynuując łagodne ruchy.
James bąknął coś w odpowiedzi.
Biorąc to za zachętę, Syriusz pochylił głowę. Delikatnie dmuchnął na erekcję Jamesa, powodując drżenie Jamesa. Żartobliwie przyłożył usta do jego penisa. Syriusz jęknął wokół niego i zaczął delikatnie ssać.
- O, kurwa – przeklął James, chwytając garść długich, potarganych włosach Syriusza.
Desperacja i podniecenie w jego głosie nakręciły Syriusza. Jego własny członek stwardniał, kiedy poruszał ustami w górę i w dół członka Jamesa. Przeniósł dłoń na jądra Jamesa, które pogłaskał delikatnie.
James jęknął głośno.
Syriusz przyspieszył, jedną ręką pieszcząc Jamesa, a drugą trzymając podstawę jego penisa. Zaczął naprzemiennie ssać i kręcić językiem wokół główki.
- Och, Merlinie… Syriusz! – jęknął James, gdy uczucie wywołane ustami Syriusza przeszło przez jego ciało. To powinno być tylko wyzwanie; nie powinien czuć się tak dobrze. Nie powinien chcieć więcej.
James w ogóle się tego nie spodziewał. Był wściekły i zakłopotany, kiedy Remus wyzwał Syriusza, żeby mu obciągnął. Ale teraz, kiedy język Syriusza biegł w górę trzonu jego penisa, czuł się niesamowicie. Bardziej niż niesamowicie, to była euforycznie.
Lepsze, niż to, co dała mu Lily.
Syriusz poczuł, że ciało Jamesa zaczęło się trząść i wiedział, że to już długo nie potrwa.
- Syriusz, nie mogę – James urwał, nie będąc w stanie mówić.
James doszedł z okrzykiem, a jego palce wbiły się w skórę głowy Syriusza. Syriusz ciąż ssał, upewniając się, że przełknął każdą kropelkę esencji Jamesa.
James opadła kanapę, dysząc.
- Syriusz… ja… - wyjąkał bez tchu.
Syriusz odsunął się, liżąc wargi. Posłał Jamesowi uśmiech.
- Już od całkiem dawna chciałem to zrobić.
- Co? – zapytał cicho James, niemal przestraszony, że dobrze usłyszał Syriusza.
Syriusz odetchnął głęboko.
- Od lat chciałem to zrobić. – Spojrzał w ciemne oczy Jamesa. – Kocham się w tobie od piątego roku.
- Co? – zapytał James.
Syriusz poruszył się niespokojnie, siedząc na stopach.
- Słyszałeś. Nie każ mi się powtarzać.
- Więc chciałeś tego? – spytał James, starając się przetrawić swoje własne emocje.
- Tak, i o wiele więcej – powiedział Syriusz bez ogródek.
- O ile więcej? – zapytał, czując, jak jego gardło jest suche.
- Chcę widzieć, jak się schylasz i wbić się w twój tyłek tak głęboko, że zaczniesz krzyczeć moje imię – powiedział Syriusz z lekkim, złośliwym uśmiechem na twarzy.
James przełkną nerwowo.
- Więc czemu tego nie zrobisz?
- Naprawdę? – zapytał Syriusz, zaskoczony.
Skinął głową.
- To była najlepsza laska, jaką kiedykolwiek mi zrobiono. I nie miałbym nic przeciwko doświadczeniu innych rzeczy również z tobą.
Syriusz poczuł, że jego pragnienie pęka.
- James – wyszeptał, po czym zażądał bolesnego pocałunku. Jego dłonie weszły pod koszulkę Jamesa, rozrywając ją. Chciwie przełykał jęki Jamesa, ponownie muskając ręką jego członka.
James ściągnął ubrania Syriusza, chcąc poczuć jego nagą skórę przy własnej. Nigdy nie wyobrażał sobie, że coś takiego się stanie, ale nie chciał przerywać. Chciał więcej.
W ciągu kilku sekund oboje byli nadzy, splątani ze sobą na kanapie. Syriusz przysunął się gwałtownie do Jamesa, oddychając ciężko, kiedy ich usta się rozłączyły.
- Tak bardzo cię pragnę – wyszeptał, wywołując tym jęk Jamesa.
James odwrócił się, odsłaniając Syriuszowi swoją nagość.
- Więc mnie sobie weź – sprowokował.
Syriusz jęknął. Szepcząc zaklęcie lubrykantu na palce, delikatnie pogładził tyłek Jamesa. Znajdując to, czego pragnął, Syriusz delikatnie wsunął palec do środka.
James jęknął, pchając tyłek w dłoń Syriusza.
- Więcej, proszę – wydyszał.
- Z przyjemnością – mruknął Syriusz, dodając drugi palec. Poruszał palcami i przekręcał nimi, aż poczuł, że napięcie Jamesa zaczyna nieco maleć.
- Proszę… więcej… - James chwycił mocniej poduszkę przed sobą, chcąc poczuć w sobie Syriusza.
Ustawiając się przy wejściu Jamesa, Syriusz wziął głęboki uśmiech. Nałożywszy lubrykant na członek, nacisnął. James był ciasny, słodki Merlinie, był tak ciasny.
James był nieruchomo, czekając, aż Syriusz całkiem w niego wejdzie. Przechylił głowę na bok, kiedy jęk wymknął się z jego ust; z bólu lub przyjemności, nie był pewny. Syriusz wszedł w niego całkowicie. Mimo że na początku było niewygodnie, Syriusz czekał cierpliwie, aż się dostosuje.
- Proszę – wyszeptał James po kilku chwilach. Poruszył biodrami, lekko szarpiąc nimi do tyłu.
- Kurwa – przeklął Syriusz, mocniej chwytając biodra Jamesa. – Och, Merlinie, James.
- Wiem, wiem – wydyszał James, wiedząc dokładnie, co czuł Syriusz. Odczucie między nimi było zachwycające.
W końcu Syriusz zaczął się poruszać, najpierw powoli, po czym zwiększył szybkość. Każdy nacisk od uderzeń Syriusza był coraz bardziej przyjemny dla Jamesa. Jęknął głośno, po czym zaczął dotykać własną erekcję. Zadrżał, gdy nadszedł jego orgazm.
Syriusz wiedział, że James nie będzie w stanie znieść tego dłużej. Zwiększył prędkość i jęknął.
- Kurwa! – krzyknął James, kiedy przeszedł przez niego orgazm.
Gdy tyłek Jamesa zacisnął się na jego własnym członku, było to dla Syriusza zbyt wiele. Czysta ekstaza. Doszedł z okrzykiem, chwytając mocno biodra Jamesa.
Oboje opadli na kanapę, niczym plątanina kończyn. James odwrócił głowę i pocałował Syriusza w czoło.
- N-nigdy nie doświadczyłem czegoś tak… ach.
- Wiem – zakończył Syriusz z chichotem. – To było niesamowite.
James ukrył twarz w szyję Syriusza.
- Zgadzam się.
Oboje przez kilka chwil leżeli nieruchomo, łapiąc oddechy.
- Co teraz? – zapytał James.
Syriusz usiadł, zakładając ubrania.
- Nie wiem – powiedział szczerze. – Nie jestem głupcem, James. Nie oczekuję, że przysięgniesz mi nieśmiertelną miłość albo że zostawisz dla mnie Lily.
James zmarszczył brwi.
- Więc czego chcesz?
Syriusz spuścił wzrok.
- Nie wiem. Ciebie, oczywiście, ale to nie jest realne.
- Dlaczego tak mówisz? Bycie z tobą było najniezwyklejszym doświadczeniem w moim życiu. – James wziął Syriusza za rękę i ucałował ją. – Możemy zrobić to ponownie.
- To nie byłoby sprawiedliwe względem Lily.
- Więc ją zostawię – powiedział szczerze James. – Pasja, z jaką mnie wołałeś jest nieporównywalna do tego, co czuję do niej.
Syriusz westchnął.
- Nie wiem.
- Boisz się? – zapytał James, ostrożnie obserwując reakcję Syriusza.
- Nie – odpowiedział szorstko Syriusz. Przygryzł wargę. – No, może.
- Więc się nie bój – odpowiedział James. – Po prostu wracajmy do pokoju wspólnego, w porządku? Będziemy trzymać to w tajemnicy, aż nie będziesz wiedział, czego naprawdę chcesz.
Syriusz skinął głową.
- Jak dla mnie, w porządku.
- Mam tylko nadzieję, że chłopaki nie będą sobie z nas żartować – powiedział James ze śmiechem, kiedy wyszli z Pokoju Życzeń.
Szli do wieży Gryfonów w ciszy. Kiedy dotarli, Remus i Peter już na nich czekali.
- Jak poszło? – zapytał Remus z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
- Dobrze – odpowiedział krótko Syriusz. – Idę do łóżka. – Wszedł po schodach do swojego pokoju.
- Co z nim? – zapytał Peter.
James westchnął, potrząsając głową.
- Chyba jest teraz lekko zdezorientowany.
Remus zmarszczył brwi.
- Nie miałem zamiaru jeszcze bardziej tego skomplikować… Chciałem tylko pomóc.
- Wiem – uspokoił go James. – I w jakiś sposób pomogłeś. Syriusz jest teraz lekko zdezorientowany. Tak, jak ja. – Posłał im uśmiech. – Dobranoc, chłopaki. – Również skierował się do łóżka.
Remus westchnął.
- Mam nadzieję, że na dłuższą metę to zadziała.
- Jestem tego pewny – powiedział optymistycznie Peter. – A teraz może skończymy grę w Eksplodującego Durnia?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz