piątek, 5 maja 2017

KCL - Część 1

Pojawił o północy, ale Harry nie miał czasu, by go przeczytać, aż do teraz, gdy olbrzym, który przedstawił się jako Hagrid, usnął. Nie był pewny, kto go wysłał. Pojawił się z trzaskiem na jego kolanach, ale pospiesznie schował go do kieszeni za dużych spodni w momencie, gdy drzwi wyłamały się i do środka wszedł Hagrid.
Zbliżył list do ognia, nadal trzaskającego cicho w kominku. Był pożółkły i wyglądał na stary, a papier wydawał się być takim samym, z jakiego był zrobiony list z Hogwartu. Wziął głęboki oddech, zaczynając powoli rozkładać papier. Pierwszy otwarty dzisiaj list zawierał informacje, które zmieniły cały jego świat. Co przyniesie ten list?
Nie mogąc dłużej znieść napięcia, szybko otworzył list i spojrzał na sam koniec, gdzie zostały nabazgrane słowa „Kocham cię, Lily”.
- Lily – szepnął do siebie Harry. Gdy tylko przeczytał to imię, wiedział, że to list od jego matki. Jego oczy wróciły na początek strony do daty i zaczął czytać list, który jego matka napisała do niego tak wiele lat temu.

Dolina Godryka
16 października 1981

Mój najdroższy Harry,
Gdy piszę ten list, ty śpisz spokojnie w łóżeczku koło mnie. Raz na jakiś czas przewracasz się na bok, a kocyk zsuwa się z ciebie. Masz niespokojny sen, zupełnie jak twój ojciec. Mój kochany synku, całym sercem mam nadzieję, że nie nigdy nie będziesz odbiorcą tego listu, ale tym razem intuicja mówi mi, że muszę go napisać. Voldemort poluje na nas i mimo że podjęliśmy pewne środki ostrożności, obawiam się, że James i ja możemy nie przeżyć. W głębi serca wiem, że ty przeżyjesz, ponieważ zrobię wszystko, co w mojej mocy, by się co do tego upewnić.
Jest tak wiele rzeczy, które chcę ci powiedzieć, ale nie jestem pewna, od czego zacząć. Po pierwsze, wszystkiego najlepszego! Poprosiłam skrzata domowego, Zgredka (który zna twojego ojca), by dostarczył ci ten list w dniu jedenastych urodzin. Mam nadzieję, że do tego czasu będziesz gotowy, by iść do Hogwartu. Spędziłam tam kilka najlepszych lat mojego życia, Harry. Uczyłam się czarować, zaprzyjaźniłam się i zakochałam. To, co chcę ci teraz napisać, Harry, jest dla mnie trudne i mam nadzieję, że wybaczysz mi to, że tak długo zwlekałam z powiedzeniem ci.
Przypuszczam, że to zaczęło się, gdy miałam dziewięć lat i przypadkowo czarowałam. Chłopiec z sąsiedztwa zobaczył mnie i powiedział, że jestem czarownicą. Możesz sobie wyobrazić moją reakcję w tamtym momencie, ale wkrótce wzbudził moją ciekawość i stał się moim najlepszym przyjacielem. Nazywał się Severus Snape. Kiedy Sev (jak go nazywałam) i ja poszliśmy do Hogwartu, zostaliśmy przydzieleni do różnych Domów, ale to nie zakończyło naszej przyjaźni. Przyjaźń zmieniła się w coś więcej i przed końcem Hogwartu, spotykaliśmy się od kilku lat. Nie powiem ci, że przez cały czas wszystko płynęło gładko. Bo tak nie było. Będąc w tym Domu, w którym był, Sev mierzył się z presją współdomowników, którzy nalegali, by przyłączył się do człowieka, który nienawidził takich jak ja, urodzonych w mugolskich rodzinach. Jednak byliśmy wytrwali i wzięliśmy ślub, gdy tylko opuściliśmy Hogwart.
Czasy były trudne, Harry, i nikt nie wiedział, komu ufać. Czułam, że tracę Seva, który zbliżał się do Voldemorta i wcale mi się to nie podobało. Próbowałam go zniechęcić, ale większość moich próśb kończyło się kłótnią. Kilka miesięcy później, dowiedziałam się, że jestem z tobą w ciąży. Byłam podekscytowana , ponieważ chciałam powiedzieć o tym Sevowi, bo wiedziałam, jak się ucieszy i mając również nadzieję, że dziecko w końcu sprawi, że zda sobie sprawę z tego, co jest ważne. Niestety sprawa nie poszła zgodnie z planem. W nocy, której planowałam mu powiedzieć o tobie, przyszedł do mnie z Mrocznym Znakiem na ramieniu. Dołączył do Voldemorta i nigdy nie byłam tak na niego wściekła, jak wtedy. Tej nocy go zostawiłam, mówiąc takie rzeczy, które wstydzę się przyznać. Byłam młoda i głupia, a teraz żałuję.
Teraz się zatrzymam, Harry, aby cię poprosić, byś nie osądzał ojca zbyt surowo za jego czyny. Miał trudne życie i musiał się bronić, a powody, dla których dołączył do Voldemorta były inne niż powody innych. Jest człowiekiem inteligentnym, honorowym i porywczym, ale jest w nim ciemność, zrodzona w jego bojach, z którą nawet ja nie mogłam mu pomóc.
Po tym, jak zostawiłam Severusa, poszłam do Albusa Dumbledore’a i powiedziałam mu, co się stało. By cię chronić, polecił mi udawanie żony Jamesa Pottera, który przez pewien czas mnie lubił. Wierzę, że myślał o przekonaniu Seva do szpiegowania dla niego Voldemorta. Zostałam z Jamesem aż się urodziłeś i niedługo potem, Dumbledore kazał nam ukryć się, ponieważ Voldemort na nas poluje. Więc tu jesteśmy, Harry, we trójkę. James zawsze traktował cię jak własnego syna, choć nie był z twoim ojcem w dobrych stosunkach. Kocha cię, jak swoje dziecko, tak samo, jak twój ojciec chrzestny, Syriusz. Jeśli coś się z nami stanie, wiem, że zajmie się tobą, choć martwię się o niego. Jest tak lekkomyślny i impulsywny, że obawiam się, że zrobi coś, czego będzie któregoś dnia żałował.
Mam o wiele więcej do powiedzenia, kochanie, ale przyszedł Peter, więc kończę z kilkoma ostatnimi słowami. Bądź dzielny i silny, Harry, dla mnie. Dumbledore powiedział mi kiedyś, że nadchodzi czas, by wybrać między tym, co dobre, a tym, co łatwe i ja przekazuję te słowa tobie. Zawsze rób to, co podpowiada ci intuicja, Harry. Ona nigdy nie sprowadzi cię na manowce. Bądź dobry dla swojego ojca, jeśli go spotkasz, Harry, a mam nadzieję, że to się stanie. On nie wie, że jest twoim ojcem i zostawiam tobie zrobienie tego, co uważasz za najlepsze. Kocham twojego ojca i kocham ciebie i obiecuję, że któregoś dnia zobaczymy się ponownie. Ponieważ nie jestem pewna, jak będziesz mnie nazywał, gdy urośniesz (teraz nazywasz mnie „mama”. Może zmienisz to na Mamusię?), podpiszę się w swój zwykły sposób. Przesyłam ci całą miłość świata, synku.
Kocham cię,
Lily

Harry czuł kłujące w oczy łzy, gdy skończył po raz szósty czytać list. Przebiegł palcami w dół strony, jakby próbował wchłonąć esencję swojej matki pozostawioną w piśmie. Zdawała się kochać go tak mocno. Było tak, jakby cała miłość, której nie zaznał u Dursleyów była właśnie tu, w tym liście. Jego matka brzmiała na niezwykłą kobietę: odważną, kochającą i życzliwą, taką, jaką Harry sobie zawsze wyobrażał. Nie wiedział o niej nic przez dziesięć lat. Była odległa, niemal niczym sen, ale miał dowód, że istniała, ta kobieta, której najbardziej pragnął, gdy spał w zimnie i samotności w swojej komórce, żyła i go kochała.
Wyśledził wzrokiem imiona. James. Syriusz. Inni ludzie, którzy go kochali. Severus. Zatrzymał się w tym momencie. Czy to możliwe, że ten mężczyzna nadal żył? Czy naprawdę mógł mieć inną żyjącą rodzinę – nie, ojca? Harry zawsze marzył, że jakimś cudem jego rodzice żyją i zabiorą Harry’ego od Dursleyów. Jeśli jego ojciec żyje, jak Harry go odnajdzie?
Harry zadrżał, gdy ogień zaczął dogasać. Było bardzo późno i powinien odpocząć przez jakiś czas zanim nadejdzie ranek. Miał zbyt wiele do przemyślenia i miał wrażenie, że jutrzejszy dzień będzie długi. Schowawszy ostrożnie list do kieszeni, zasnął, śniąc o kobiecie z zielonymi oczami, która szeptała do niego słowa pełne miłości.
^^^
Dla Harry’ego ranek nadszedł zbyt wcześnie, ale jego wycieńczenie szybko zniknęło, gdy weszli do Dziurawego Kotła, gdzie został zaczepiony przez mrowie czarodziejów i czarownic chcących uścisnąć mu rękę!
- W porząsiu, Harry? – zapytał Hagrid, chichocząc, gdy szli przez ulicę Pokątną. – Więc jesteśmy. Pierwszy przystanek: Bank Gringotta.
Harry ruszył za Hagridem przez tłum, zastanawiając  się, czy jego ojciec jest gdzieś w pobliżu. Jeśli tak, jak miałby wiedzieć, jak on wygląda?
Harry postanowił rozważyć pytanie, jak znaleźć ojca na później, aż przebrną z Hagridem przez listę zakupów.
- Co następne, Hagridzie? – zapytał.
- Tera zestaw do eliksirów. Dostaniemy je w Aptece – odparł Hagrid, skręcając w prawą alejkę, po czym w lewo do sklepu, a za nim Harry, który starał się nadążyć.
- Ale tu okropnie pachnie – skomentował Harry.
Hagrid zmarszczył nos.
- Poradzisz sobie sam, Harry? Zostanę na zewnątrz.
W małym sklepie wzrost Hagrida oczywiście byłby przeszkodą, pomyślał Harry.
- W porządku.
Ruszył do składników, równie zafascynowany, co zdegustowany. Gdy zaczerpnął z beczki oczy żuka, usłyszał za sobą dziewczęcy wrzask. Odwrócił się i dostrzegł, jak rozmawia z drugą dziewczyną.
- Brodawki ropuchy! Jakie to ohydne!
Jej koleżanka pokiwała współczująco głową.
- Przysięgam, że Snape każe nam używać najobrzydliwszych składników celowo.
- Snape! – sapnął Harry. Obie dziewczyny odwróciły się, ale Harry był szybszy i podbiegł do kasy, by zapłacić za składniki, zanim mogły cokolwiek powiedzieć.
Kiedy razem z Hagridem byli bezpieczni poza zgiełkiem Apteki, Harry miał szansę pomyśleć o tym, co powiedziały dziewczyny. Z pewnością wymieniły Snape’a. Jeśli ten Snape nie był Severusem Snape’em, mógł być z nim powiązany. Ponadto dziewczyny były oczywistymi uczennicami Hogwartu, co znaczyło, że Snape mógł w nim być. Spojrzał na Hagrida i, zanim stracił odwagę, wypalił:
- Hagrid, czy znasz w Hogwarcie kogoś o nazwisku Snape?
Hagrid zachichotał.
- Musiałeś usłyszeć to nazwisko w Aptece. Profesor Snape jest w Hogwarcie Mistrzem Eliksirów.
- Jak ma na imię? – zapytał Harry z zapartym tchem.
- Severus – odparł Hagrid, kręcąc głową, rozbawiony niesamowitą ciekawością Harry’ego.
Z jednej strony Harry był miliony mil stamtąd. Jego ojciec uczył w Hogwarcie! Nigdy sobie nie wyobrażał, że tak łatwo go wytropi. Harry zastanawiał się, jaki jest Severus Snape. Matka powiedziała mu, że jest inteligentny. Musi taki być, skoro był profesorem, zdecydował Harry. Czy nadal pamiętał Lily? Prawdopodobnie, skoro byli małżeństwem…
Harry niemal nie mógł w to uwierzyć. Jego żołądek ścisnął się na samą myśl. W ciągu miesiąca, opuści Dursleyów, pójdzie do magicznej szkoły, do której uczęszczała jego matka, a co najważniejsze, będzie miał szansę spotkać swojego ojca.
^^^
Następny miesiąc spędził czując naprzemiennie podekscytowanie, lęk i udrękę. Harry przeczytał wszystkie książki, zwłaszcza podręcznik do eliksirów, która stała się jego wieczorną lekturą.
Zanim się zorientował, nastał pierwszy września i czas, żeby w końcu iść do Hogwartu. Na stacji Kings Cross, Harry spotkał rudowłosą rodzinę, która pomogła mu dostać się na peron i włożyć kufer. Gdy tylko usiadł w pustym przedziale, wszedł najmłodszy rudzielec.
- Mogę tu usiąść? – zapytał. – Wszędzie jest pełno.
Podczas jazdy pociągiem rozmawiali i wymieniali się historiami. Ron Weasley już dużo wiedział o Hogwarcie od swoich braci i chętnie dzielił się swoją mądrością.
- Nie ma żadnego dobrego czarodzieja, który był w Slytherinie – powiedział Harry’emu rzeczowo.
- Więc Ślizgoni i Gryfoni się nie dogadują? – zapytał Harry, dostrzegając coraz więcej sensu z faktu, że cała rodzina Rona była w Gryffindorze.
- Nie – odpowiedział Ron. – Tu chodzi o całą tą czystość krwi. Ślizgoni uważają, że tylko czystokrwiści są czegokolwiek warci, a Gryfoni nie dbają o taką rzecz.
Harry spojrzał na niego sceptycznie, ale zdecydował zaakceptować niedoskonałe wyjaśnienie Rona.
- Voldemort był w Slytherinie, prawda? – zapytał Harry, przypominając sobie, co powiedział mu Hagrid.
Ron wzdrygnął się. Zanim mógł cokolwiek odpowiedzieć, drzwi do przedziału otworzyły się i do środka wszedł blady, chłopak o szpiczastej twarzy, którego Harry spotkał na ulicy Pokątnej, otoczony przez dwóch wyglądających na silnych chłopców.
- Więc to ty jesteś Harry Potter – zaszydził. – Jestem Malfoy. Draco Malfoy.
Ron zachichotał cicho i Malfoy odwrócił się w jego stronę.
- Śmieszy cię moje imię, tak? Ty oczywiście jesteś Weasleyem. Nie chcesz się zaprzyjaźnić z ludźmi z niewłaściwego rodzaju, Potter. Mogę ci z tym pomóc.
Wyciągnął rękę do Harry’ego, ale on spojrzał na niego chłodno.
- Chyba potrafię sobie sam poradzić z takim wyborem.
Malfoy zaróżowił się.
- Na twoim miejscu byłbym ostrożny, Potter – powiedział powoli. – Jeśli nie jesteś choć trochę lepiej wychowany, skończysz tak jak twoi rodzice. Kręcisz się koło takiej hołoty jak Hagrid i Weasleyowie i to cię zgubi.
Ron natychmiast wstał z różdżką, której nie za bardzo wiedział, jak używać.
- W porządku, Ron – szepnął Harry, nadal siedząc. – Lepiej jak wyjdziesz, Malfoy.
Jeden z kumpli Malfoya zaczął sięgać po czekoladową żabę, ale zanim ją chwycił, szczur Parszywek zacisnął na jego palcu zęby, czym wyrzucił chłopaków na zewnątrz.
- Co tu się dzieje? – zapytała Hermiona Granger, wchodząc do przedziału. – Chyba się nie biliście. Wpadniecie w kłopoty zanim dojedziemy.
- My się nie biliśmy, tylko Parszywek – wymamrotał Ron. – Hej, Harry, czy ty go znałeś?
Po tym, jak Harry szybko wyjaśnił swoją historię z Malfoyem, Ron zapytał z namysłem:
- Dlaczego nie byłeś na niego zły? Powiedział kilka nieprzyjemnych rzeczy o twoich rodzicach.
Harry wzruszył ramionami. Prawda była taka, że słowa Malfoya nie zraniły go, ponieważ wiedział, że Malfoy się myli. I ponieważ jego ojciec żył.
- Lepiej będzie, jeśli się przebierzecie – powiedziała im Hermiona. – Pewnie zaraz będziemy.
- W Hogwarcie będzie genialnie – ogłosił Ron, gdy wsiedli do łodzi, która miała zabrać ich do zamku.
- Mam taką nadzieję, Ron – odpowiedział Harry, podczas gdy łódka odwróciła się, zaczynając płynąć so zamku.
^^^
Hogwart był najbardziej niesamowitym miejscem, jakie Harry kiedykolwiek widział. Chciałby, żeby jego uwaga nie była tak rozproszona przez to, co miało nadejść tak, by mógł bardziej się rozejrzeć.
Gdy profesor McGonagall poprowadziła ich do Wielkiej Sali, Harry myślał, że zwymiotuje. Nie tylko z powodu tego, co się miało odbyć (Ron wspominał coś o walkach trolli), ale to był też moment, w którym pierwszy raz zobaczy ojca.
- Harry, wszystko gra? – zapytał Ron. – Wiesz, że Fred prawdopodobnie się ze mnie nabijał. Jestem pewny, że tak naprawdę nie będziemy musieli walczyć z trollem.
Harry spojrzał na zmartwioną twarz przyjaciela, twarz zmartwioną z jego powodu i udało mu się lekko uśmiechnąć.
- Będzie dobrze, Ron. – I jeśli wszystko inne zawiodło, przynajmniej pierwszy raz wiedział, że ma przyjaciela.
Myśli o jego ojcu odpłynęły, gdy McGonagall wyjaśniła, jak wygląda Przydział. Harry odetchnął z ulgą. Mieli tylko przymierzyć czapkę.
Kiedy to on usiadł pod tiarą, usłyszał w głowie jej głos.
- Trudny. Bardzo trudny. Widzę mnóstwo odwagi. Niezły umysł. Oraz talent i pragnienie sprawdzenia siebie. Ale gdzie by cię przydzielić.
- Chcę, by mój ojciec był ze mnie dumny – pomyślał Harry, - nawet jeśli to znaczy, że będę w Slytherinie.
- Ach tak, twój ojciec. Rzeczywiście jest Ślizgonem, ale nie sądzę, by tak bardzo zależało ci na Slytherinie. Nie. Lepszy będzie GRYFFINDOR!
Okrzyki były ogłuszające, kiedy Harry siadał naprzeciw Percy’ego Weasleya przy stole Gryffindoru. Dopiero gdy najadł się, miał szansę spojrzeć na stół nauczycielski. Przeskanował spojrzeniem różnych profesorów, starając się dostrzec jakieś podobieństwo między ich cechami a jego własnymi. Harry miał jedwabiste czarne włosy, które rosły w górę i zielone oczy. Hagrid mu powiedział, że jego matka miała takie.
Było kilka mężczyzn. Pierwszym, którego dostrzegł był profesor Dumbledore. Dwa siedzenia od niego siedział mały, stary profesor, który na pewno nie był jego ojcem. Kilka krzeseł dalej siedział profesor Quirrell, a obok niego mężczyzna o tłustych, czarnych włosach, haczykowatym nosie i bladej cerze. Nagle mężczyzna spojrzał w górę i ich oczy się spotkały. Moment później Harry poczuł ostry ból w bliźnie i uniósł rękę do czoła. Mężczyzna odwrócił wzrok.
Z sercem bijącym ciężej niż kiedykolwiek, Harry spojrzał na Percy’ego i zapytał:
- Kto siedzi obok profesora Quirrella?
- To profesor Snape. Uczy eliksirów, ale tego nie chce… wszyscy wiedzą, że poluje na stanowisko Quirrella. Snape wie okropnie dużo o Czarnej Magii.

To był on. To był naprawdę on. Ten mężczyzna był nikim innym, tylko ojcem Harry’ego. Gdy spojrzał na niego, wątpliwości zaczęły mącić umysł Harry’ego. Czy Snape zechce Harry’ego jako syna? Harry’ego, cichego, niezgrabnego, chudego chłopca, o którego nikt się nie troszczy. Nie, zdecydował stanowczo. Nie da ojcu szansy na odrzucenie go. Właśnie tutaj i teraz, Harry zdecydował, że zrobi wszystko, co w jego mocy, by jego ojciec był z niego dumny. Pokaże ojcu, że Harry jest jego wart i zasługuje na to, by być jego synem.

Czekam na 2 komentarze ;) Liczę na was!

3 komentarze:

  1. Miło jest wejść na bloga i zobaczyć coś nowego :)
    Co do tekstu- zaczyna się standardowo, prologiem. Gy pierwszy raz czytałam ten tekst w oryginale, zastanawiałam się jak Lily mogła zostawić dziecku decyzję o poinformowaniu Severusa że ma syna :D
    Co do tłumaczenia- na pewno lepsze od mojego :P, cieszę się, że więcej osób dzięki Tobie będzie mogło poznać ten świetny, w moim odczuciu tekst.
    Do następnej aktualizacji,
    Crudeoil

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie się zaczyna
    Zastanawiam się jak zareaguje Severus na tą nowinę

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie myślałam, że ten tekst tak fajnie się zacznie :). Kolejny, na który będę czekać z niecierpliwością bo czuje, że mnie bardzo wciągnie.
    Lunatyk

    OdpowiedzUsuń