sobota, 13 maja 2017

KCL - Część 10


- … w przypadku magicznego wyczerpania. Będzie cały i zdrowy, Minervo.
- Nie mogę uwierzyć, że Sam-Wiesz-Kto był w szkole, Albusie!
- To dość niepokojące.
Severus powoli otworzył oczy, po czym szybko zacisnął je, gdy zostały zaatakowane przez jasne promienie słońca płynące z okien.
- A co z Severusem, Albusie? Będzie z nim dobrze? – zapytała Minerva, nieświadoma, że wspomniany mężczyzna powoli wracał do przytomności.
Dumbledore westchnął.
- Mam taką nadzieję. Porozmawiam z Harrym, żeby mu powiedział, gdy oboje się obudzą.
Na wzmiankę o Harrym, Severusa zaatakowały wspomnienia o tym, co się wydarzyło na trzecim piętrze… Quirrell… Znak i… Czarny Pan!
Szybko uniósł głowę, ale opadł z powrotem na poduszkę i jęknął, gdy zaatakowała go fala zawrotów głowy.
- No, w końcu, Severusie. Już myśleliśmy, że nigdy się nie obudzisz – powiedział Dumbledore, uśmiechając się do niego.
- Pójdę po Poppy – rzekła Minerva, wychodząc.
- Gdzie jest… Harry? – wysapał Severus nieco trzęsącym się od nieużywania głosem.
- Z Harrym wszystko dobrze, Severusie. Leży niedaleko. – Dumbledore wskazał na łóżko oddalone o kilka miejsc leżących od Severusa, gdzie nadal leżał chłopiec. – Muszę przyznać, że oboje nieźle nas przestraszyliście. Zanim dotarłem do komnaty myślałem, że się spóźniłem.
Severus starał się poukładać myśli.
- Albusie, Czarny Pan był w posiadaniu Quirrella. Wie, że nie jestem już Śmierciożercą.
Dumbledore westchnął.
- Podejrzewałem to od momentu, gdy zobaczyłem twoje ramię.
- Moje ramię? – powiedział Severus, spoglądając na swoje lewe, obandażowane przedramię. Ostrożnie odwinął bandaż, krzywiąc się nieco. Przedramię było zaczerwienione i zaognione, a Severus nie potrafił przestać na nie patrzeć. Pod czerwienią i opuchlizną nie było niczego. Brzydki czarny znak, do którego się już przyzwyczaił, zniknął.
- Jak? – przełknął Severus.
- Wydaje mi się, że panu Potterowi bardzo nie podobał się fakt, że Voldemort może cię przez niego ranić.
Severus spojrzał na Dumbledore’a i zmarszczył brwi.
- Wyjaśnij – warknął.
- W noc, kiedy Lily poświęciła życie dla swojego syna, użyła starożytnej magii, która ma chronić Harry’ego, jak jej krew płynie w jego żyłach. Dzisiaj w komnacie Voldemort nie potrafił dotknąć Harry’ego właśnie z powodu tej magii. Gdy Harry chwycił twój znak, miłość, którą do ciebie czuł pozwoliła mu pokonać moc Voldemorta, tym samym niszcząc Mroczny Znak.
Severus otworzył szerzej oczy na słowo „miłość”.
- Jak mogłeś trzymać w sekrecie fakt, że on jest moim synem? – zapytał cicho.
- Ach, więc Harry w końcu ci powiedział.
- Dlaczego, Albusie?
Coś w jego tonie musiało powiedzieć Dumbledore’owi, że był poważny, ponieważ Dumbledore spojrzał na niego smutno.
- Przepraszam, Severusie. Robiłem tylko to, co uważałem za słuszne.
- Uważałeś, że ukrycie przede mną faktu, że mam syna, jest w porządku? – Głos Severusa był niebezpiecznie cichy.
W tym momencie podeszły Poppy i Minerva, a zaraz za nimi Granger i Weasley.
- Dobrze, że się obudziłeś – powiedziała energicznie Poppy, ignorując niejasne napięcie będące w pomieszczeniu. Dumbledore westchnął.
- Porozmawiamy, jak tylko się lepiej poczujesz, Severusie – powiedział.
- Już nie mogę się doczekać – zadrwił Severus, nie będąc w stanie unieść wzroku na mężczyznę.
Następnego dnia Harry nadal spał. Poppy powiedziała, że był w śpiączce z powodu wyczerpania magicznego, ale wiedziała, że wkrótce się obudzi. Severus miał w końcu możliwość przyjrzenia się swojemu synowi, nie będąc pod czyjąś kontrolą. Rozwodził się nad cechami swojego syna, patrząc na niego i zastanawiając się, jak mógł nie dostrzec tego podobieństwa między nim samym a Harrym. Harry miał jego włosy, jego strukturę kości, jego dłonie. Było w nim też wiele Lily.
Severus zamrugał. Czy po tym wszystkim Harry mu kiedykolwiek przebaczy? Czy mogli mieć prawdziwą relację? Severus nie wiedział. Oboje mieli coś, nad czym najpierw musieli popracować. Nie patrząc ponownie na chłopaka, ruszył do biura Dumbledore’a. Mężczyzna musiał wiele wyjaśnić.
- Lizaki befsztykowe – wymamrotał Severus do gargulca, który ujawnił schody prowadzące do gabinetu Dumbledore’a. Dumbledore wydawał się na niego czekać, wskazując mu krzesło naprzeciwko biurka. Spoczęły na nim dwie filiżanki i talerz kruchych ciasteczek.
Severus zignorował to.
- Chyba jesteś mi winien wyjaśnienia, Albusie, na temat tego, dlaczego przez te wszystkie lata nie kłopotałeś się tym, by powiedzieć mi, że Harry Potter to mój syn – powiedział bardziej spokojnie, niż sam się czuł. W środku cały wrzał  powodu siedzącego przed nim starca.
- To długa historia, mój chłopcze – westchnął Dumbledore. – Chyba powinienem zacząć od tego, że nie powiedziałem ci o tym wcześniej, ponieważ o tym nie pamiętałem.
Severus prychnął.
- Powiadasz, że ty, największy umysł od czasów Merlina, nie potrafiłeś sobie przypomnieć tyciego szczegółu, jakim jest fakt, że Chłopiec, Który Przeżył jest tak naprawdę moim synem! Jesteś hipokrytą. Mówisz o miłości, ale nie ma dla ciebie znaczenia, jeśli nie pasuje do twojego terminarza – warknął Severus, patrząc z wściekłością na Dumbledore’a.
- Proszę, Severusie, usiądź – powiedział spokojnie Dumbledore, biorąc łyk herbaty. – Wyjaśnię ci, co się stało, od samego początku.
Severus usiadł, choć jego wściekłe spojrzenie nie złagodniało.
- Pamiętasz, kiedy przyjąłeś znak, Severusie?
Severus uznał, że to pytanie retoryczne i nie kłopotał się odpowiedzią.
- Kilka dni później zapukałeś do moich drzwi, cały pokryty krwią i powiedziałeś mi, że zrobiłeś straszny błąd. Dałem ci możliwość zostania moim szpiegiem, a ty odszedłeś, chcąc o tym pomyśleć. Niedługo potem przyszła do mnie Lily w niezwykłym stanie i powiedziała mi, co ty zrobiłeś i co ona zrobiła. Była w ciąży z twoim dzieckiem, a przez ten stan doradziłem jej, by zatrzymała się na jakiś czas u Jamesa Pottera. W międzyczasie ty wróciłeś do mnie i zgodziłeś się zostać moim szpiegiem. Oczywiście w tym momencie nie mogłem powiedzieć ci o Lily albo o dziecku z obawy o twoje życie. Voldemort był wykwalifikowanym legilimentą i nie chciałem myśleć o tym, co mogłoby się stać, gdyby dowiedział się, że ożeniłeś się z mugolaczką. Niestety zanim zacząłem cię uczyć właściwej oklumencji, przyniosłeś mi informacje, że jeden ze sługusów Voldemorta podsłuchał przepowiednię i powiedział mu o niej. Zdałem sobie sprawę, że dziecko Lily ma termin na trzeci tydzień lipca, co było dla Voldemorta wystarczającym powodem do ostrożności. Zrozumiałem również, że ty i Lily odwróciliście się od niego trzy razy. Ty zrobiłeś to trzeci raz, gdy odwróciłeś się od niego i wstąpiłeś do Zakonu. Oczywiście w tamtym momencie nie myślałem nad powiedzeniem ci o dziecku. Zamiast tego zorganizowałem fałszywe małżeństwo między Lily a Jamesem, pozwalając Voldemortowi wierzyć, że to dziecko Jamesa.
Dumbledore przerwał, biorąc kolejny łyk herbaty, po czym kontynuował.
- Nie brałem pod uwagę tego, że po ślubie też sprzeciwił się Voldemortowi trzeci raz. Po niezbędnych uzgodnieniach, skupiłem się na uczeniu cię oklumencji, ciesząc się, że do tej pory nie byłeś długo w obecności Voldemorta. Oczywiście, gdy uczyłem cię oklumencji musiałem ukryć moje wspomnienia i wiedzę, że to ty jesteś prawdziwym rodzicem Harry’ego. Poprosiłem Lily, by mnie zoblibiatowała, żebym pamiętał tylko, że Harry jest synem Jamesa. Lily zmodyfikowała zaklęcie pamięci, żebym mógł sam je usunąć i napisała do mnie list (raczej to lubiła), pisząc w nim, jak zniwelować zaklęcie. Otrzymałem list zeszłego lata, być może z powodu niewielkiego błędu skrzata, który mi go dostarczył. W tym czasie, Harry był już w drodze do Hogwartu, a wcześniej również otrzymał list od matki – zakończył Dumbledore.
Severus patrzył na Fawkesa, który stroszył swoje pióra, przez cały monolog. Teraz podniósł ramię, na którym niegdyś pojawił się Mroczny Znak. Po raz kolejny był zaskoczony tym nieskazitelnym wyglądem. W końcu uwolnił się od Voldemorta i wszelkich szpiegowskich zobowiązań. Mógł robić cokolwiek chce.
- Powiedz mi, Severusie – powiedział miękko Dumbledore, - gdybyś dowiedział się o Harrym zaraz po śmierci Lily, jakbyś zareagował?
Severus wzdrygnął się nieznacznie, przypominając sobie swój stan po jej śmierci. Sam chciał umrzeć.
- Nie wiem – odpowiedział.
- A teraz, co masz zamiar zrobić?
- Ja… - przerwał rozważanie. – Mam coś do zrobienia, Albusie, jeśli zwolnisz mnie z jutrzejszych lekcji – powiedział pośpiesznie wstając.
- Oczywiście, Severusie – powiedział Dumbledore, a jego oczy zabłyszczały.
Wyglądając na nieobecnego, Severus opuścił pomieszczenie, zostawiając Dumbledore’a, głaskającego nastroszone pióra Fawkesa, samego.
Właśnie w tym momencie, w kominku pojawiła się głowa Poppy.
- Potter się budzi – poinformowała.
^^^
Ron i Hermiona byli na zewnątrz Skrzydła Szpitalnego, czekając z niecierpliwością, by zobaczyć najlepszego przyjaciela.
- Mam nadzieję, że jest cały – powiedziała Hermiona, wykręcając nerwowo ręce. – Powszechne Magiczne Choroby i Dolegliwości mówiły, że ludzie będący w śpiączce z powodu wyczerpania magicznego zwykle się budzą i wszystko z nimi w porządku.
Kiedy tego ranka profesor McGonagall powiedziała im, że Harry się obudził, od razu ruszyli do Skrzydła Szpitalnego, ale pani Pomfrey jeszcze ich nie wpuściła.
- McGonagall wspomniałaby coś, gdyby było z nim źle – powiedział Ron niepewnie.
Po czasie, który wydawał się być godzinami, jednak w rzeczywistości było to dziesięć minut, pani Pomfrey gniewnie wpuściła ich, zaznaczając, żeby nie ekscytowali się za bardzo razem z jej pacjętem.
- Harry! – pisnęła Hermiona, atakując go uściskiem.
- Hermiono, przez ciebie znowu wpadnie w śpiączkę – narzekał Ron. – Wszystko gra, Harry? – zapytał.
- Nigdy nie było lepiej, Ron – powiedział, uśmiechając się szeroko do przyjaciół.
Wymienili między sobą historie o tym, co się działo i Ron i Hermiona byli ogromnie przerażeni, gdy powiedział im o swoim spotkaniu z Voldemortem.
- Dlaczego raniłeś Voldemorta, gdy dotykałeś Znaku profesora Snape’a, Harry? – zapytała Hermiona z namysłem.
Harry wzruszył ramionami, choć znał odpowiedź. Dumbledore powiedział mu o tym, gdy z nim rozmawiał.
- Dumbledore powiedział, że to miłość mojej mamy ochroniła mnie przed Voldemortem – powiedział, naginając nieco prawdę.
Ron i Hermiona wymienili spojrzenia.
- Snape był tu przez cały czas, gdy ty byłeś w śpiączce – powiedział Ron. – Nie ruszał się stąd. No, przynajmniej do czasu, gdy się obudził.
Harry odwrócił wzrok.
- Nie chcę o nim mówić.
- Harry, podsłuchaliśmy, jak krzyczał na Dumbledore’a, że ten nie powiedział mu o tobie – powiedziała Hermiona.
- To nie był dokładnie krzyk. Robił to snape’owe coś, tak cicho i potwornie, jak wtedy, gdy Neville naprawdę spartaczy swój eliksir – dodał Ron.
- Wie, że jestem jego synem? Jak? Gdzie on teraz jest? – Harry rozejrzał się, jakby oczekiwał, że mężczyzna wyskoczy zza zasłony.
- Ron, chcesz mu powiedzieć, jak? – zapytała Hermiona, szybko rozpraszając myśli Harry’ego na temat miejsca pobytu Snape’a. Nie widzieli go przez cały dzień.
Ron wyglądał na zakłopotanego.
- Właściwie to całkiem zabawna historia. Pamiętasz, jak poprosiłem Freda i George’a o pomoc w znalezieniu cię? Chcieli potem wiedzieć, dlaczego wspomnienie o Snape’ie tak cię zdenerwowało, trochę inaczej niż w oczywisty sposób. Powiedzieli, że to będzie sprawiedliwe, bo mi pomogli. Więc tak jakby musiałem im o tym powiedzieć. Że Snape jest twoim ojcem i o liście i o wszystkim.
Harry zamrugał.
- To raczej sprawiedliwe – powiedział powoli, nie wiedząc dokładnie, dokąd Ron zmierza.
- Cóż, okazało się, że ich końcoworocznym kawałem było wysadzenie łazienki w lochach, tej używanej przez Ślizgonów. Powinieneś widzieć tego ranka minę Malfoya! Fred i George wysłali ci nawet sedes – Ron spojrzał na stolik nocny Harry’ego, jakby oczekiwał, że sedes nadal będzie tam leżał. Kiedy żaden sedes się nie pojawił, Ron kontynuował: - W każdym razie powiedzieli mi, że robili w lochach badanie, - Hermiona prychnęła, - kiedy zobaczyli, jak wychodzisz z gabinetu Snape’a, upuszczając list. Tak jakby powiedziałem im, co chciałeś mu powiedzieć tego dnia. Więc zobaczyli list, a ponieważ powiedzieli, że wyglądałeś na smutnego, zapukali do drzwi Snape’a i mu go dali. Chyba Snape w końcu w to uwierzył.
- Przypomnij mi, żebym im podziękował – powiedział Harry, uśmiechając się szeroko.
- Najlepsze jest to, ze McGonagall chyba było niedobrze na myśl o odjęciu punktów, bo dała im po prostu szlaban do końca następnego roku – powiedział Ron z entuzjazmem.
Trójka przyjaciół śmiała się i rozmawiała, aż pani Pomfrey miała dość i wyrzuciła Rona i Hermionę.
Harry leżał w łóżku, zastanawiając się, gdzie mógł pójść jego ojciec. Hermiona powiedziała, że był tutaj i nawet trzymał go za rękę, gdy był nieprzytomny, więc gdzie był, kiedy Harry był świadomy? Harry przygotował sobie w głowie kilka wersji rozmów, które mogły mieć miejsce, gdy Snape w końcu przyjdzie.
Rano obudził się nagle, spodziewając się, że Snape będzie przy nim siedział, ale w pobliżu nikogo nie było.
To był dzień końcowo-rocznej uczty. Harry z niecierpliwością oczekiwał momentu, w którym będzie mógł w końcu opuścić skrzydło szpitalne. Tego ranka dostał swoje oceny i był zadowolony, że dobrze sobie poradził z wszystkimi zajęciami. Miał przeczucie, że było tak tylko dlatego, że spędził tak wiele czasu na nauce, by zaimponować Snape’owi. Harry nie umiał się doczekać, aż w końcu obaczy Snape’a.
Ale Snape’a nie było na Uczcie Pożegnalnej. Harry, Ron Hermiona i Neville wygrali dla Gryffindoru Puchar Domów, ale Snape’a przy tym nie było. Harry zaczynał się martwić. Co, jeśli coś się stało? Zdołał na moment uchwycić spojrzenie profesora Dumbledore’a, zanim dyrektor odwrócił się do swojego posiłku. Harry westchnął, sfrustrowany, gdy kilka minut później obok niego pojawiła się profesor McGonagall i wyszeptała:
- Potter, profesor Dumbledore chciałby cię po uczcie zobaczyć w swoim gabinecie.
Harry skinął głową.
- Dobrze, pani profesor.
- Ach, Harry, mam wrażenie, ze chcesz mnie o coś spytać – powiedział Dumbledore, gdy Harry wszedł do jego biura.
- Tak, proszę pana – odparł Harry, - zastanawiałem się, gdzie jest profesor Snape. Nie widziałem go od kiedy się obudziłem i… Ron i Hermiona powiedzieli mi, że wszystko z nim w porządku, ale…
- Profesor Snape jest cały i zdrów, Harry. Musiał się tylko zająć pewnymi prywatnymi sprawami.
- Wie pan, kiedy on wróci, profesorze?
Dumbledore westchnął.
- Obawiam się, że nie, Harry.
Harry spuścił wzrok, starając się ukryć przed Dumbledorem ból, który na pewno pojawił się na jego twarzy.
- Zwyczajnie potrzebuje trochę czasu, Harry – powiedział łagodnie Dumbledore. – To nowe odkrycie było dla niego szokiem, a Severus bardzo mocno odczuwa emocje. Musi się po prostu pogodzić z tym, o czym się dowiedział.
- Rozumiem, profesorze – powiedział Harry bezbarwnym głosem. – Lepiej pójdę się spakować.
- Życzę ci miłej jutrzejszej podróży do domu, Harry – rzekł Dumbledore, patrząc na niego ze smutkiem ponad okularami-połówkami.
- Dziękuję, proszę pana – odparł Harry i wstał, nie będąc w stanie patrzeć na litość, którą zobaczył w oczach Dumbledore’a.
Ze ściśniętym sercem Harry wszedł do dormitorium, by się spakować. Gdy opuszczał Privet Drive miał nadzieję, że nigdy nie będzie musiał tam wrócić, ale najwyraźniej to się nie spełni.
Ron i Hermiona próbowali go zagadać, gdy szli razem w stronę pociągu, ale Harry nie miał humoru do rozmowy z kimkolwiek.
- Hej, Harry. Powinieneś mnie odwiedzić tego lata. Mama cię pokocha – powiedział Ron entuzjastycznie.
Harry wzruszył wymijająco ramionami. Jakby Dursleyowie puściliby go gdziekolwiek.
- Przykro mi z powodu tego wszystkiego, Harry – powiedziała Hermiona, gdy zasiedli w przedziale pociągu. Harry posłał jej wymuszony uśmiech.
- Musi być jakieś wytłumaczenie, Harry. On…
- Nie ma, Hermiono – przerwał jej Harry ostro i zapatrzył się w okno.
Dursleyowie już czekali, gdy dotarli na King’s Cross. Harry przyjął uściski pani Weasley i Hermiony i pożegnał się z Ronem, zanim w oszołomieniu podążył za Dursleyami. Kiedy zaparkowali samochód pod Privet Drive numer 4, wuj Vernon wziął kufer Harry’ego i zamknął go w komórce pod schodami.
- Tutaj jest lista twoich jutrzejszych prac, chłopcze – powiedział, podając Harry’emu kawałek papieru. – W te wakacje nie będzie lenienia się.
Harry przewrócił oczami, ale wiedział, że lepiej nie komentować. Wzdychając, poszedł do swojego pokoju, drugiej sypialni Dudleya. Znów w domu, pomyślał z goryczą.



Lunatyk - też mi smutno, że nie ma kontynuacji, bo całkiem miło się to tłumaczyło, ze względu na dość luźny język.
Astra - ja tam jestem całkowicie przerażona ustnym z polskiego. Większość lektur przeczytałam pobieżnie, albo tylko streszczenia, bo jakoś nigdy nie mam czasu na czytanie grubych tomiszcz, których i tak nie rozumiem (czyt. dziady lub tadzio, choć ten drugi jakoś przełknęłam). W sumie to trochę mi smutno, że na tegorocznej maturze pisemnej z lektur trzeba było wiedzieć, że dziennikarz i Czepiec to postacie Wesela i kto to wesele napisał... Tyle czasu czytania najlepszych streszczeń poszło na marne ^^'' Jednak jako osoba bardzo nieśmiała i cóż, można by mnie określić jako introwertyczkę to przed obiema ustnymi jestem zwyczajnie przerażona. Zdaje mi się, że stara matura była lepsza, jeśli chodzi o ustny polski, bo teraz 15 min na przygotowanie 10 minutowej wypowiedzi to po prostu jakiś żart, szczególnie, jeśli nie potrafi się nawiązywać kontaktu z innymi, jak w moim przypadku...

2 komentarze:

  1. Oh, cholera. Myślałam, że Severus go weźmie... Że przyjdzie po niego w ostatniej chwili...
    Szkoda, że opisany jest tylko pierwszy rok :/
    Czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem wstrząśnięta tym rozdziałem !!! Jak Severus mógł tak zniknąć nie powiedziawszy nic Harry'emu .... Jednak moje przeczucie mówi mi że w następnych rozdziałach wszystko się wyjaśni.
    PS. Pocieszę cię że ja też byłabym przerażona waszym ustnym z polskiego :p. Ja zdawałam jeszcze starą maturę ale i tak miałam pietra, nawet jak miałam wszystko przygotowane wcześniej to na egzaminie zdążyłam połowę zapomnieć :D.
    Lunatyk

    OdpowiedzUsuń