wtorek, 20 września 2016

IWR - Rozdział 2 - Pewne niepokojące wieści



Gęsta cisza wypełniła mały pokój. Starszy doktor zdjął okulary i zaczął je polerować rąbkiem swojej roboczej koszuli.
- Chodzi mi o to, że wilkołak Remus Lupin jest w ciąży.
Syriusz zamrugał kilka razy.
- Ale jak to jest możliwe?
Nigdy by nie pomyślał, że choroba Lunatyka mogła być spowodowana przez dziecko, rosnące w jego ciele. Do diabła, nie był nawet pewny, czy doktor mówi mu prawdę. Nigdy nie słyszał o jakimkolwiek czarodzieju, który miałby dziecko z drugim mężczyzną.
- Po prawdzie, panie Black, nie jestem pewny, jak to się stało. Dawno temu, wie pan, czytałem o tym książkę, gdy studiowałem medycynę, ale nigdy w mojej karierze nie widziałem czegoś podobnego do tego.
- Jest pan kompletnie pewny swojego zdania? – To było niewiarygodne. Rogacz spadłby z miotły, gdyby mu to powiedział – może nawet strzaskałby tyłek.
- Jestem o tym przekonany. – Staruszek z powrotem założył okulary na swój krzywy nos. – Jak wcześniej panu powiedziałem, czytałem o tym na początku mojej kariery. Wiem, że to możliwe, ale jest dość ryzykowne dla dziecka, by było noszone przez wilkołaka. Ciąża zwykle kończy się śmiercią dziecka. Po prawdzie, to nie jest pierwsze dziecko, które nosi.
- Co? Ma pan na myśli, że straciliśmy dziecko i nigdy się o tym nie dowiedzieliśmy? – Nie umiał znaleźć słów, co rzadko się zdarzało w całym jego życiu.
- Właściwie myślę, że poronił dwoje dzieci i stracił je we wczesnym stadium ciąży. To byłoby całkiem logiczne, ponieważ powiedział mi, że jesteście ze sobą od dłuższego czasu. Jak wcześniej panu powiedziałem, jest duże ryzyko. Tak czy inaczej, faktem jest, że dziecko ma trzy, prawie cztery, miesiące. To może wyjaśniać, dlaczego jest mu niedobrze i ma symptomy ciąży, których nie miał we wcześniejszych.
- Merlinie! To takie nierealne! I jak możemy się upewnić, że nie straci też tego? – To dziecko byłoby jego trzecim. Nie był pewny, ile z tego powiedziano Remusowi, ale był ciałkiem pewny, że nie będzie czuł się z tym dobrze.
- Cóż, mam do pana kilka rad, ale to nie oznacza, że dziecko przeżyje. – Starszy czarodziej wyjął pióro i zaczął pisać na małej kartce papieru. – Po pierwsze, musi się pan upewnić, że je więcej. Jest dość chudy. Dziecko musi być dobrze odżywione albo nie urośnie i na pewno umrze. Musi mieć pan też pewność, że wilkołak nie wyczerpie się pracą i w ogóle. Następnie, jeśli to dla pana możliwe, trzeba znaleźć sposób, by uniemożliwić mu zbytnie ranienie się podczas pełni. Domyślam się, że stracił tamte dzieci podczas przemiany. W końcu, do pięciu miesięcy, czyli do końca lipca musi pan zdobyć Eliksir Tojadowy. Jeśli przeżyje, dziecko powinno się urodzić przed końcem tej pełni. Będzie ważne, by zabrać dziecko, zanim wilk spróbuje je zjeść. Poza tym, jeśli nie chcecie go zatrzymać, byłbym zadowolony mogąc je zabrać. Chciałbym je badać. To takie rzadkie zjawisko.
- To się nigdy nie stanie, proszę pana. Zatrzymamy je i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Kim pan myśli, że jestem bym był gotów oddać panu własne dziecko? – Syriusz był wściekły na tego czarodzieja. Gdyby nie dojrzał przez te lata i przez stałą obecność Lunatyka przy jego boku, przekląłby tego faceta do przyszłego tygodnia.
- Cóż, jest pan Blackiem…
Dobrze, ostatecznie może nie był tak dojrzały…
^^^
- Więc, co on powiedział, Rem? Nie umierasz, prawda? – Lily była tak zaniepokojona. Od kiedy jej przyjaciel usiadł obok niej w poczekalni, nie powiedział ani słowa i był bardziej blady niż kiedykolwiek w jej życiu.
Pokręcił głową.
- Nie umieram. To skomplikowane.
- Co się dzieje? Możesz mi powiedzieć! Zawsze sobie wszystko mówimy!
Uśmiechnął się do niej ze znużeniem.
- To coś zupełnie innego!
- No dalej, Remus! – Teraz zaczynała być zła! Jej zielone oczy błyszczały szaleńczo, a policzki nabierały głębokiego odcienia czerwieni. – Powiedziałeś mi o twoim… twoim… małym futrzastym problemie, o twoim zainteresowaniu Syriuszem, o twoim dzieciństwie. Merlinie, nawet rozmawialiśmy o wspólnym seksie, więc przestań być takim dupkiem jak mój mąż James i powiedz mi, co jest nie tak, zanim spróbuję zabić cię własnymi dwoma rękami. – Stała, a wszyscy w poczekalni patrzyli na nią. Nawet facet, który aktualnie trzymał oczy w dłoniach z powodu jakiegoś niewyjaśnionego wypadku, też na nich patrzył.
Lunatyk zamrugał kilka razy i roześmiał się.
- PRZESTAŃ! TO NIE JEST ŚMIESZNE, GŁUPKU! – Okej, dużo krzyczała i też go obrażała, ale kochała go z całego serca i bała się o jego zdrowie.
- Powiem ci wszystko, gdy Syriusz wróci, dobrze, Lil? Nie jestem pewny, jak zareaguje na wiadomości i co się z tym stanie. Proszę, bądź cierpliwa.
- Dobra! – Usiadła z powrotem na krześle i zaczęła bawić krawędzią spódnicy.
W końcu, gdy już wydawało się, że minęła wieczność, Syriusz wyszedł z biura medyka z szerokim uśmiechem ułożonym na twarzy. Remus wyglądał na bardzo zestresowanego i Lily wzięła go za rękę.
Wreszcie dowie się prawdy.
- Na dziurawą skarpetkę Merlina, to niesamowite! – krzyknął przez pokój.
- Jeśli uwzględnisz niewielkie szanse, że ono przeżyje, nie jestem tego taki pewny…
Syriusz zbliżył się do nich i przytulił partnera, który zaczął płakać.
- Nie chcę go stracić! Nie chcę stracić kolejnego! Tak się boję! Co zrobimy z kwestiami finansowymi? Eliksir będzie dużo kosztować!
Lily była zdezorientowana tym, co się dzieje. Jedyne co wiedziała to, że Remus jest bardzo czymś przestraszony i że Syriusz w przeciwieństwie zadowolony.
- Nie martw się, moje księżycowe kochanie, nie stracimy go! Przysięgam na mój motor! Poproszę Rogacza, by pożyczył nam trochę pieniędzy – jest zbyt bogaty, by trzymać to dla siebie.
- O jakich pieniądzach mówisz, Black? Co się dzieje? CZY KTOŚ MI POWIE, CO SIĘ TUTAJ DZIEJE?
Niemal dymiła z wściekłości i lęku. Syriusz zaśmiał się i objął Remusa w pasie.
- Pani Potter, niech pani zgadnie, kto będzie najlepszymi i najbardziej olśniewającymi rodzicami na całym magicznym świecie? – Odwrócił się do Remusa i dodał, - To dziecko będzie najwspanialsze na świecie. Wyobraź to sobie! Mój wygląd razem z twoim rozumem! Na gacie Merlina, tak wspaniale być tatą! Mam tylko nadzieję, że jeśli będziemy mieli dziewczynkę, nie będzie za bardzo ładna. Nie chcę zabijać każdego chłopaka, który się do niej zbliży. Nie chcę skończyć w Azkabanie. To by nam nie wyszło na dobre.
Lily nie była pewna, czy dobrze słyszy…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz