środa, 21 września 2016

IWR - Rozdział 8 - Alicja ratuje sytuację



Alicja i Frank Longbottom zmierzali ręka w rękę do pracy. Dziś mięli przechodzić egzamin w celu sprawdzenia, czy oboje mogą kontynuować swój aurorski trening. Oboje byli podekscytowani. Alicja nie spała wiele. Dostała list od Lily i z radością wyczekiwała wydarzenia, które właśnie przygotowywała jej rudowłosa przyjaciółka. Zastanawiała się, czy Syriusz jest równie podekscytowany, jak oni.
Frank spojrzał na nią z miłością i ścisnął jej dłoń. Oboje weszli w ministralny tłum. Skierowali się do siedziby aurorów, znajdującej się na drugim piętrze. Test miał być w południe, a była tylko dziesiąta. Śniło jej się, że ominęli egzamin z powodu jakiś dziwnych wydarzeń. To właśnie dlatego przyszli tak wcześnie. Siedzieli obok siebie w swoim biurze i czekali na przybycie Syriusza. Ale o 11:50 Syriusza nadal nie było.
Nie stresowali się tym bardzo – Syriusz rzadko przychodził wcześnie do pracy.
O 12:05 Alicja była rozgorączkowana. Była pewna, że coś złego się stało z ich przyjacielem.
- Frank, to dziwne. Syriusz zwykle nie opuszcza takiego rodzaju ważnych rzeczy. Myślisz, że Scrimgeour wkrótce przyjdzie na test?
- Nie wiem, Allie. Syriusz w końcu przyjdzie. Powinnaś skoncentrować się na teście. Jestem pewny, że wszystko z nim w porządku. – Pocałował czule żonę w policzek.
Ale Alicja nie przestała się tak łatwo martwić. Siedem po południu, podniosła się gwałtownie z krzesła.
- Frank, tylko teleportuję się do ich mieszkania, sprawdzę, czy wszystko jest w porządku i natychmiast tu wrócę. Powiedz Scrimgeourowi, że musiałam pójść do toalety. Zaraz wrócę.
Alicja była zbyt dobra, by przejmować się tylko sobą – to dlatego Frank kochał ją tak serdecznie.
XxX
Kiedy pojawiła się w drzwiach mieszkania jej przyjaciół, od razu wiedziała, że coś jest nie tak. Zapukała do starych, dębowych drzwi, ale kiedy ze środka nie nadeszła odpowiedź, zdecydowała się wejść.
- Syriusz? Remus? Jesteście w domu? Syriuszu, mamy dzisiaj ważny test! Chłopaki?
Wyciągnęła różdżkę. Weszła ostrożnie koło ściany. Usłyszała jakiś ruch z sypialni chłopaków. Była gotowa na to, co napotka, gdy wejdzie do pokoju – nawet jeśli będą to jej nadzy przyjaciele.
Stanęła twarzą w twarz z Syriuszem, który również miał wyjętą różdżkę. Wydawał się zagubiony i od razu zaczął mówić zbyt szybko. Nie potrafił zrozumieć, o czym on mówi. Wyraźnie panikował, co było niepokojące.
Zrobiła jedyną logiczną myśl, która przyszła jej na myśl – uderzyła go w oba policzki.
- Przepraszam Syriuszu, ale właśnie spóźniamy się na egzamin. Uspokój się i wyjaśnij mi od razu, co się dzieje, byśmy mogli wrócić na test.
Syriusz wziął głęboki oddech, a jego oczy rozszerzyły się i napełniły łzami.
- LUNI CHYBA NIE ŻYJE! Pokłóciliśmy się wczoraj i ON CHYBA NIE ŻYJE!
XxX
- Ach, Longbottom, cieszę się, że cię widzę. Gotowy na egzamin? – Scrimgeour uśmiechnął się do Franka i leniwie uścisnął jego dłoń, przeglądając kilka ważnych dokumentów. Wreszcie, widząc dwa puste krzesła obok Franka, jego brwi zmarszczyły się w zapytaniu.
- Gdzie twoja żona, Longbottom?
Frank spojrzał na zegarek. Była 12:15.
- Poszła do łazienki, proszę pana.
Roześmiał się serdecznie.
- Hahaha! Te kobiety, kiedy się zgubią, zawsze można je znaleźć w łazience. A gdzie Black?
- Chyba też poszedł do toalety, proszę pana.
- Więc jeśli chodzi o kobiety i gejów, kiedy się zgubią; można ich zawsze znaleźć w toalecie. – Usiadł obok Franka. – Cóż, więc powinniśmy na nich poczekać. Twoja matka nadal jest z twoim ojcem? Augusta jest niezłą kobietą – krągłą i charakterną, taką jaką powinna być kobieta.
Frank miał nadzieję, że szybko dotrą. Bardzo szybko.
XxX
- Co masz na myśli, mówiąc, że nie żyje? – Alicja nerwowo przygładziła swoje krótkie, brązowe włosy.
- Popatrz! Jest cały spocony i na nic nie reaguje! Nie mogę wyczuć pulsu! On się nie rusza, Alicja! Moje kochanie nie żyje! Oba moje kochania nie żyją! – Łzy zaczęły spływać po jego policzkach. Zatrząsł się gwałtownie ze szlochem.
Alicja usiadła na brzegu małego, podwójnego łóżka i przebiegła palcami przez spocone włosy Remusa. Wilkołak nawet nie drgnął. Położyła rękę na szyi wilkołaka i nie wyczuła pulsu. Przełknęła i poczuła się nagle źle. Starała się zachować spokój. Rzuciła zaklęcie przywołujące na najbliższe lustro i włożyła je pod nos Remusa.
Szybko zaszło mgłą. Remus oddychał. Nie był martwy. Rzuciła Ennervate, a wilkołak od razu obudził się.
- Alicja! Eee… Cześć! Cieszę się, że cię widzę! Przepraszam, że jestem cały spocony. To efekt uboczny eliksiru nasennego, który wczoraj wziąłem. Dziecko mocno się ruszało i nie mogłem ostatnio spać.
Alicja uśmiechnęła się szeroko.
W tle, Syriusz nadal pozostawał zagubiony we własnym nieszczęściu.
- Łapa! Królowo dramatu, dlaczego wypłakujesz oczy? – ziewnął.
- ŻYJESZ! DZIĘKI, ALICJA, URATOWAŁAŚ GO! – Podbiegł do łóżka, przytulił wilkołaka swojego życia i zaczął go gorączkowo całować. – Smakujesz słono, kochanie.
- Nie wiem, o czym mówisz, Syriuszu, ale z pewnością jestem żywy. A teraz odsuń się trochę, bo sprawiasz, że dziecko znowu kopie.
Alicja roześmiała się. Teraz wszystko było dobrze. Wiedziała, że o czymś zapomniała, ale nie mogła znaleźć tego przyczyny.
- Hej, Syriuszu, miałeś rację, Rem ma już mały brzuszek! Nigdy nie sądziłam, że zobaczę cię z nieco większą wagą, kochany.
Była pierwsza, gdy Frank nagle wpadł do mieszkania,  krzycząc na całe gardło, że są okropnie spóźnieni na egzamin.
Teraz wiedziała, o czym zapomniała…
XxX
Na szczęście, Alicja i Syriusz dostali najwyższe oceny z aurorskich testów. Scrimgeour wydawał się nieco podejrzliwy, gdy Frank wrócił z dwoma zaginionymi Aurorami. Od tego momentu, zaczął wysyłać Frankowi notki, obawiając się, że jego żona może zdradzać go z Blackiem i że domniemany homoseksualizm Blacka był próbą ukrycia ich namiętnego związku. Lunatyk nigdy więcej nie wypił eliksiru nasennego i ostatecznie pozwolił Syriuszowi spać w ich łóżku, pozostawiając starą, śmierdzącą kanapę Peterowi, który przyszedł do nich w wizytę i patrzył na niewielki brzuch Lunatyka podejrzliwie i ostrzegł Syriusza, że 26 maja, powinien być w domu i utrzymać Lunatyka z dala od salonu do dziesiątej.
A ponieważ Syriusz był mężczyzną, wszystko zapomniał.
XxX
Był koniec maja, słońce świeciło, a brzuszek Lunatyk urósł nieco – był już dla wszystkich widoczny. Teraz nienawidził brokuł i był całkowicie uzależniony od ananasów. Oboje leniwie leżeli w łóżku. Była 9, Syriusz miał na sobie jedynie czerwono-zielone bokserki, a Lunatyk w pełni okryty niebieską piżamą z krótkimi rękawami.
Syriusz oparł głowę na brzuchu Lunatyka, który bawił się jego długimi, jedwabistymi, czarnymi włosami.
- Lubię takie dni jak ten. Możemy zostać w łóżku do południa, a potem popołudniu iść na spacer. Moglibyśmy poaportować, jeśli chcesz.
Syriusz niechlujnie pocałował go w usta.
- Zdecydowanie wiesz, jak mnie podniecić.
Animag mrugnął do partnera i szybko spróbował rozpiąć piżamę wilkołaka. Wspomniany wilkołak odepchnął go delikatnie, śmiejąc się.
- Uch, Łapo, najpierw coś zjedzmy. Potem możemy się bezsensownie pieprzyć.
Syriusz jęknął, ale wstał z łóżka i poszedł do kuchni – zanim został gwałtownie pchnięty na ścianę przez Lily.
- Powiedziałam, że macie nie wychodzić przed dziesiątą, idioto. I CZY MÓGŁBYŚ ZAŁOŻYĆ SPODNIE?
- Całkowicie zgadzam się z Lily, panie Black – szybko dodała Minerva McGonagall, wiążąc razem niebieskie i różowe balony. W salonie naprawdę było dużo dekoracji, a duży stos prezentów piętrzył się i niemal dotykał sufitu. W różnych miejscach ukryło się też dużo ludzi – to zdecydowanie profesor Flitwick ukrywał się pod stołem, a wielkim pagórkiem pod dywanem był prawdopodobnie Peter.
Kompletnie zapomniał o przyjęciu dla dziecka, które Lily planowała od kilku tygodni.
- Syriusz, z kim rozmawiasz? Lily i James tu są? Ucieszyłbym się z widoku Lilki.
Gdyby Lily potrafiła zadźgać go wzrokiem, prawdopodobnie byłby pocięty na tyle maleńkich kawałków, że nie byłoby zabawne, gdyby musiał je uporządkować.
- Nie! – odkrzyknął.
Lily spiorunowała go wzrokiem i skinęła na McGonagall, by ukryła się w szafie – skąd doszło do nich wiele protestów.
- Zdecydowanie tu jestem, Rem! Chodź szybko; muszę ci coś pokazać!
- Kobieto, powinnaś chociaż dać mi czas na ubranie się, wiesz! – dodał Syriusz, czując się bardzo niestosownie na taką okazję.
Lunatyk wszedł do pokoju, nadal ubrany w niebieską piżamę, a jego włosy odstawały w dziwne strony.
- WOW, LILY! – Lunatyk był zadziwiony widząc dekoracje – wszystko było niebieskie i różowe. Podbiegł do przyjaciółki, by ją wycałować, gdy nagle…
- JUŻ CZAS!
Ludzie zaczęli wychodzić z wszystkich stron, krzycząc:
- TO BABY SHOWER*!
Peter wyszedł spod dywanu, Flitwick – spod stolika, James spadł z sufitu – co było bardzo niezręczne, bo nawet nie wiedział, jak dostał się tam za pierwszym razem, - Frank, Alicja i profesor Sprout wyszli z kuchni, McGonagall z szafy, razem z Romą, mamą Petera, Maggie, i Szalonookim Moodym. Hagrid złamał kanapę, gdy skoczył na nią podekscytowany – i niemal potrącił Petera tak, że stracił przytomność. Był tam nawet Dumbledore, który pojawił się zza obrazu wiszącego na ścianie.


* Baby shower to przyjęcie dla przyszłej mamy i dziecka, które niedługo przyjdzie na świat. Wyprawia się je zazwyczaj pod koniec ciąży. Zwyczaj organizowania kameralnego spotkania w gronie najbliższych kobiet był znany już w XVIII wieku. Jednak teraz rozkwita na dobre. Amerykanki potrafią zrobić kilka takich imprez w czasie ciąży, każde dla innej grupy – inne dla koleżanek, inne dla kobiet z rodziny. Nie zawsze są to także kameralne herbatkowe spotkania, a huczne przyjęcia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz