wtorek, 20 września 2016

IWR - Rozdział 7 - O ciężarnych wilkołakach i nieuczciwych żonach



- To prawdopodobnie najgorsza rzecz, jaką w życiu zrobiłem – za wyjątkiem mojego żartu na naszym piątym roku i to wtedy w Halloween w 1976. I…
- Czaję, Łapo.
Dwóch braci – może nie z krwi, ale dzięki świętej rzeczy huncwoctwa, - siedzieli w kuchni Potterów. Syriusz przyleciał kilka sekund wcześniej, blady na twarzy i szalenie spocony – to było dość nietypowe, nawet gdy chodziło o Syriusza Blacka.
- Na lewą kostkę Merlina, choć raz powiedz mi, co się dzieje, wielki popieprzony draniu! – James zaczął się niecierpliwić.
- Żart na pani Lupin zadziałał. – Syriusz przełknął dwa razy i wyglądał, jakby był na granicy łez.
- Fantastycznie! W końcu będziesz mógł go zaliczyć, szczęśliwy draniu! Wszystko poszło zgodnie z planem?
- Nie jest dobrze, James! Luni jest wściekły. A najgorsze jest to, że krzyczał na mnie tylko przez dwie sekundy, po czym uspokoił się, poszedł do naszej sypialni, położył więcej koców na kanapie i zamknął się w naszym pokoju z tymi swoimi cholernymi książkami. Nigdy wcześniej nie widziałem go tak wściekłego. – Animag trząsł się niekontrolowanie, opowiadając od nowa wydarzenia Jamesowi.
- Nie martw się, królowo dramatu, przejdzie mu. Lunatyk cię kocha, do diabła; od sześciu miesięcy nosi twoje własne dziecko w swoim wilkołaczym brzuchu. A nawet się nie skarży! Zamknij się i nie mów Lily, że brałem udział w tym planie. Gdziekolwiek Roma jest, lepiej ci bez niej.
- Czego dokładnie mi nie mówić, Jamesie Potterze?
Lily oparła ręce na biodrach i patrzyła na nich podejrzliwie z lewą brwią uniesioną wysoko na czole.
- Nic, ja… - zaczął Syriusz, ale James nagle mu przerwał.
- Zrobiliśmy żart pani Lupin, żeby zostawiła w spokoju Syriusza. Nie sądziłem, że stanie się taki przykry. Lunatyk jest bardzo zły na Syriusza.
Rudowłosa westchnęła.
- Wiedziałam, że coś knujecie. Nie mogę uwierzyć, że zrobiliście żart tej kobiecie. Syriuszu powinieneś się wstydzić. Ona chce tylko wszystkiego, co najlepsze dla jej biednego syna w ciąży. Powinieneś z nią o tym porozmawiać. Ona nie jest zła. Jest tylko trochę nadopiekuńcza w stosunku do Remusa, tak jak ty. Idź porozmawiać z biednym wilkołakiem, którego podobno kochasz.
James starał się nerwowo uporządkować włosy, a Syriusz bawił się swoją różdżką – heban i łuska syreny, 27 mm.
Ciche stukanie doszło do nich zza okna i duża szara sowa wleciała do pokoju, hukając głośno na Jamesa.
- Co to?
- Hej! Tu jest godło Hogwartu! Co do… HEJ, TO OD SAMEGO DUMBLEDORE’A!
Lily odebrała list Jamesowi, przy okazji całując go w policzek.
- To nie wasza sprawa, chłopcy.
- ALE! EVANS! ZNACZY, POTTER!
- BLACK, WRACAJ NATYCHMIAST DO SWOJEGO WILKOŁACZKA! JAMES, ZAPOMNIJ O TYM, TO NIE JEST WASZA SPRAWA. – Lily uderzyła Syriusza w ramię, a gdy wychodziła z salonu z listem, odwróciła się i dodała cicho, - żadnego seksu przez tydzień, James. Ostrzegałam cię. – Po czym zamknęła drzwi.
- Moje życie jest teraz niemal tak straszne jak twoje – dodał James, rzucając dekoracyjną poduszkę – niebiesko-zieloną potworność, - w głowę Syriusza.
- Cóż, ja jestem całkiem pewny, że Luni nie zdradził mnie dla Dumbledore’a. Naprawdę powiedziałbym, że twoje życie jest gorsze od mojego.
XxX

Droga Lily,
Cieszę się, że mogę ci powiedzieć, że Minerva, Pomona, Poppy, Fillius, Hagrid i ja będziemy obecni na twojej małej imprezie. Zastanawiałem się, czy zostało kupione coś fioletowego na tą okazję. Jeśli nie, od razu zacznę robić coś na drutach. Wszyscy zobaczymy się za piętnaście dni.
Albus Dumbledore

Lily była zachwycona. Było perfekcyjnie. Wszystko szło zgodnie z planem – poza żartem Jamesa i Syriusza, który mógł wszystko zrujnować, jeśli Lunatyk zdecyduje zerwać z Syriuszem. To byłaby najgorsza rzecz, ale było to niebezpieczeństwo, z którym mogła się zmierzyć, bo poślubienie niedojrzałego faceta, było czymś, z czym miała do czynienia codziennie z przewidywaniem i nerwami. Syriusz był tylko troszkę gorszy, ale Lunatyk miał cierpliwość świętego. Wiedziała, jak to wszystko działa. 
Próbowała skontaktować się z Romą, ale ponieważ kobieta była mugolką, było to strasznie ciężkie. Była pewna, że nie wróciła do Francji, bo nie miała pieniędzy na kupno biletu na lotnisko.
Prawdopodobnie wpadnie na nią niespodziewanie.
Lily uśmiechnęła się. Wszystko było dobrze.
XxX
Syriusz wrócił do swojego taniego miłosnego gniazdka, nadal czując się nieswojo. Czy to było poczucie winy? Zwykle go nie czuł. Gdy zamknął za sobą drzwi, zauważył, że nic się nie zmieniło. Stos koców nadal leżał na kanapie, a Lunatyk prawdopodobnie wciąż był w ich sypialni. Zdecydował, że usiądzie i poczeka, aż miłość jego życia wyjdzie.
W końcu będzie musiał coś zjeść. Normalny wilkołak jadł zbyt dużo dla własnego dobra. Ciężarny wilkołak jadł co dwie godziny. Ale była prawie północ, a Remus nie wyszedł z pokoju.
Syriusz zaczął być wściekły. Lunatyk był uparty, ale mógł mu pokazać, że on też jest. Będzie skomleć tak długo, aż święta cierpliwość Lunatyka się skończy.
Trwało to dość długo. Okropnie długo. Uznał, że jest zmęczony czekaniem i zawinął się na kanapie w brzydki koc. Do diabła, Romy nie było, a on nadal spał na kanapie!
Następnego ranka, Syriusz był oficjalnie wkurzony, a Lunatyk nie pokazał jeszcze ani śladu głodu. Kiedy zegar ogłosił południe, nie mógł dłużej tego znieść. Otworzył gwałtownie drzwi i krzyknął ile sił w płucach.
- DOBRA, PANIE PERFEKCYJNY. CHOLERNIE PRZEPRASZAM. NIE CHCIAŁEM ZRANIĆ TWOJEJ MAMY. JAMES MI W TYM POMAGAŁ, WIĘC NIE MOŻESZ OBWINIAĆ TYLKO MNIE!
Nie dostał odpowiedzi, bo Lunatyk leżał zawinięty na łóżku.
Było południe, więc to niemożliwe, by pan Ranny Ptaszek jeszcze spał. Pewnie udawał. Tego było za wiele. Jeśli Syriusz był wściekły, teraz zdecydowanie czuł furię.
- Wiem, że nie śpisz! To na mnie nie działa!
Westchnął.
- Dobra, to wszystko moja wina. Przepraszam, wybacz mi.
Remus nadal nie wykazywał oznak, że mu odpuszcza.
Syriusz jęknął ponownie.
- Nooo, Luni! Przestań. Nie znoszę, gdy mnie ignorujesz.
Usiadł na brzegu łóżka, westchnął i stwierdził jednocześnie, że coś było nie tak. Lunatyk był gorący. Ale nie słodki, czy coś takiego. Był gorący. Jakby jego temperatura wzrosła do 100 stopni. Jego włosy były wilgotne, a skóra wrząca. Pocił się tak bardzo, że nie był tylko wilgotny; był mokry.
Serce Syriusza straciło rytm.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz