wtorek, 20 września 2016

IWR - Rozdział 5 - Teściowa z piekła rodem



Syriusz próbował udawać zadowolenie na widok swojej belle-maman*. Jednak było to dość trudne do osiągnięcia, bo kobieta nienawidziła go, od kiedy pierwszy raz zobaczyła go na drugim roku, kiedy przypadkowo otruł jej syna srebrem. No ale to był wypadek – przede wszystkim nie zamierzał zranić Lunatyka.
- Hej, Roma! Jak miło cię widzieć! – To było oczywiste kłamstwo, nie mógł jej znieść. – Co cię sprowadziło z powrotem z Francji? Myślałem, że zrobiłaś tam sobie niezłe wakacje! – stałe wakacje, jak sobie życzył.
- Po pierwsze, proszę mnie nazywać panią Lupin. Nie podoba mi się twoja poufałość, młody człowieku – uśmiechnęła się nieprzyjemnie. – Dostałam interesujący list od naszej drogiej Lily, wiesz, tej słodkiej dziewczyny, która kochała się w moim synu i której uczucia zostały zmiażdżone, kiedy ty zacząłeś się z nim spotykać. Byłoby zdecydowanie lepiej dla Remusa, gdybyś pozwolił im być razem.
- Wybacz, Roma, ale Lily jest teraz żoną mojego brata Jamesa i Lunatyk nigdy nie zamierzał z nią chodzić. Niestety nie zrobiłem nic, by zmienić go w geja. Urodził się taki. Jedyną osobą, którą możesz o to obwiniać, jesteś ty, ponieważ wszystkiemu są winne twoje geny. – Czuł, że już dłużej nie będzie w stanie utrzymać w ryzach swojego temperamentu. Nie był w tym dobry. Luni był ekspertem. Wiedział, jak zachować spokój i wpasować się w każdą sytuację. Nawet na szóstym roku, gdy James wpadł na nich w dormitorium, udało mu się zachować spokój i bez mrugnięcia okiem wyjaśnić Rogaczowi, że odpowiedź na jego zadanie na OPCM jest na stronie 89 w drugim akapicie.
Twarz Romy poczerwieniała, a jej oczy zabłyszczały z wściekłości. Jeśli była wściekła, gdy weszła do kuchni, teraz dosłownie się gotowała. Był pewien, że makaron ugotowałby się szybciej na jej czole niż na tym gównianym aneksie kuchennym, który kupili w mugolskim sklepie.
Jeśli Remus wkrótce nie wróci, ktoś umrze.
- Black, czy to prawda, że mój syn jest… - Odetchnęła szybko, jakby wiele ją kosztowało zadanie tego pytania. – Czy on jest w ciąży?
Poczuł się trochę nieswojo. To Lily była tą, która wyjawiła tą odrobinę informacji.
- No tak! Jest tak w ciąży, jak może być wilkołak. Dziecko ma już jakieś pięć-sześć miesięcy. Ale to szybko leci. Ciąża idzie dobrze. Trochę wymiotował na początku, ale teraz już robi to dość rzadko.
Wydawała się nieco uspokoić, ale był pewny, że to tylko kwestia czasu, zanim zrzuci mu wszystko na głowę. Na jego nieszczęście, mogło to oznaczać, że straci kontrolę i spróbuje ją zaavadować. Skończyłby w Azkabanie, Lunatyk byłby smutny i poroniłby, Lily byłaby tym zirytowana, James pomógłby mu uciec, a Roma byłaby martwa – co byłoby lepsze niż wysyłanie jej z powrotem do Francji, ponieważ czasem miała czas zadzwonić do nich felefonem, tym gównianym mugolskim wynalazkiem, którego jedynym celem było obudzenie ich okropnymi dźwiękami.
- TY MAŁY DZIWOLĄGU! DLACZEGO TO ZROBIŁEŚ?! CO Z UNIWERSYTETEM? CO Z JEGO MARZENIEM O ZOSTANIU NAJLEPSZYM NAUCZYCIELEM NA ŚWIECIE? JESTEŚ TAK SAMOLUBNY. TO DLATEGO TAK NIE ZNOSZĘ BOGATYCH LUDZI. RUJNUJESZ MU ŻYCIE. MA TYLKO DWADZIEŚCIA LAT! JAK ŚMIAŁEŚ?
Wstała z krzesła i zrobił się lekki bałagan. Łzy popłynęły po jej policzkach, dotychczas schludnie ułożone włosy były w nieładzie, na twarzy miała głęboki cień fioletu i kilkakrotnie uderzyła go małymi pięściami. Nie bolało, ale było dość niepokojące.
- Ja, au, myślałem, że będziesz, przestań, że będziesz zadowolona, bo, AU, będziesz babcią, CHOLERA!
W tym momencie mógłby ją przekląć. Po prostu to wiedział.
- Mama?! Dlaczego, do cholery, znowu bijesz mojego chłopaka? Czy nie możecie się zachowywać? Czy to zbyt wiele, bym miał normalne życie? – Remus nie wyglądał na zbyt zadowolonego, widząc swoją mamę i chłopaka walczących w samym środku kuchni. Upuścił kilka toreb na podłogę i skrzyżował ramiona, rzucając im nauczycielskie spojrzenie.
- Wiedząc, że jesteś półkrwi, wilkołakiem, homoseksualistą i facetem w ciąży, sądzę, że tak.
- Wszystko w porządku, Remi? Co ten straszny chłopak znowu ci zrobił? – W głosie Romy była matczyna troska. Trochę się uspokoiła i zaczęła sprawdzać syna, przy okazji całując go w policzki. Wyglądało to nieco zabawnie, ponieważ miała pięć stóp, a Remus był chudy, mając 6,4 stopy.
- Wszystko gra, mamo. Syriusz nie zrobił nic złego.
- Właśnie, byłem grzecznym szczeniaczkiem, jak zwykle! – Cieszył się widząc, że Lunatyk wydaje się zadowolony z odwiedzin mamy, a to zjawisko zdawało się złagodzić zachowanie jędzy.
- Przybrałeś trochę na wadze! Tak się z tego cieszę! A jak tam nasz mały aniołek? Zostanę na jakiś czas, zanim wrócę do Francji, by trochę ci pomóc z ciążą. Wiem, że to bardzo męczące. Nasza droga Lily napisała mi w liście o dziecku. Tak się cieszę. Jestem pewna, że Black nie byłby w stanie pomóc ci w tej kwestii. Wyglądasz na nieco zmęczonego. Powinieneś odpocząć. Black zrobi kolację. Powiedz mi, mój drogi, czy to powszechne zjawisko w czarodziejskim świecie? Twój tata nigdy mi nie powiedział, że dzieją się takie rzeczy. – Gdy skończyła swój monolog, wyciągnęła syna z pokoju i rzuciła Syriuszowi ponure spojrzenie.
- Mam szczerą nadzieję, że nie zostanie długo… - krzyknął animag bardziej do siebie niż do kogoś konkretnego.
- Ja też – dodało mówiące lustro, które przybił do ściany tego samego ranka.
XxX
Na syriuszowe nieszczęście, minął już ponad tydzień od jego pierwszej walki z belle-maman z piekła rodem. Walczyli ze sobą więcej niż tysiąc razy i teraz był szczęśliwy, mogąc jak najszybciej wyjść do pracy. Ta kobieta była gorsza niż jakikolwiek czarnoksiężnik, którego spotkał w życiu. Dodatkowo, ponieważ nie było innego pokoju w ich domu, ona spała ze swoim synem, podczas gdy on na kanapie. Nawet przyprowadziła kilka swoich przyjaciółek do jego mieszkania i posłużyła się nim jako osobistym sługom. Black, wykorzystany jak skrzat domowy; coś idzie w złym kierunku.
Lunatyk jednocześnie starał się, by zachowywali się w swojej obecności i był całkiem bezradny, jeśli chodziło o matkę. Nie mógłby jej po prostu wyrzucić z domu. Również Lily nadal przychodziła do ich mieszkania i Roma zawsze starała się usadzić swojego syna i słodką rudowłosą razem – mimo że była mężatką.
Najgorsze było to, że nie uprawiali seksu od tygodnia, co doprowadzało go do szaleństwa. Ostatni raz to zjawisko miało miejsce, gdy Luni złamał lewą rękę i prawą nogę podczas pełni.
Ta kobieta musiała odejść.
XxX
- Hej! Frank, Alicja! Mogę z wami usiąść?
- Hej, Syriuszu! – krzyknął Frank, odsuwając krzesło po swojej prawej.
- Czy coś się stało z Remusem? Zwykle nie jadasz w pracy, Syriuszu… - Alicja wydawała się zdezorientowana. Słodka Alicja Longbottom. W Hogwarcie była jedną z najlepszych przyjaciół Remusa. Była w grupie udzielającej lekcji, tak samo jak Lily.
- Moja teściowa jest w domu, a ja już nie mogę jej znieść.
- Całkowicie cię rozumiem. Mama Franka jest absolutnie przerażająca… Może powinieneś poprosić Jamesa o pomoc.
A to całkiem dobry pomysł…

*fr. teściowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz